środa, 14 sierpnia 2013

OPOWIADANIE CZ. XI

- Cześć dziewczyny! Ciekawe gdzie tak idziecie z tymi torbami? – Tommo wyraźnie miał dobry humor.
- Hej Louis! No wiesz, zostałyśmy zaproszone na ognisko do pięciu wspaniałych gości – odparłam, puszczając oczko.
- Ja chyba wiem, gdzie oni mieszkają, wskakujcie! – powiedział, otwierając drzwi bagażnika.
Do mieszkania chłopców dojechaliśmy w niecałe pięć minut. Nie myślałam o tym… ale chyba właśnie poczułam stres. Idę na imprezę do swoich największych idoli i chyba właśnie robi mi się niedobrze… Ścisnęłam Zuzkę za ramię, a ona spojrzała się na mnie równie przerażona. Westchnęłyśmy równocześnie, a Tomlinson poprowadził nas do drzwi.
Otworzył je i wydał nam polecenia.
- Piwo do lodówki, lody do zamrażalnika, a mięso weźcie ze sobą do ogrodu. Poza tym, musimy wam kogoś przedstawić – uśmiechnął się i zniknął w drzwiach prowadzących na zewnątrz. Zrobiłyśmy tak, jak nam polecił i lekko wystraszone stanęłyśmy przy basenie.
- Hej wszystkim! - dziwnie było mi mówić „hej” do One Direction w ich ogrodzie.
Tommo zgodnie z obietnicą, przedstawił nas dwóm pozostałym dziewczynom. Znałyśmy je doskonale.
- Zuzia i Mary to jest Daniellee – dziewczyna Liama, a to jest Eleanor, moja wybranka – mówiąc to, nie spuszczał wzroku z szatynki.
Dziewczyny podeszły i przywitały się. Razem poszłyśmy zrobić jakieś dodatkowe kanapki i drinki. Harry’ego, Nialla i Zayna nie było na tarasie… Trochę się zasmuciłam, w końcu sam mnie tu zaprosił. W kuchni dziewczyny powiedziały nam wiele ciepłych słów, między innymi, że nigdy nie udało się im porozmawiać na luzie z fankami chłopaków i cieszą się, że nas poznały. To było naprawdę miłe. Dowiedziałyśmy się też, że pozostała dwójka rozpala ognisko w tylnej części ogrodu. Najwyraźniej musieli nie usłyszeć jak weszłyśmy.
*W tym samym czasie – perspektywa Nialla*
Okazało się, ze Zayn również zaprosił do nas dziewczyny. Ale zbliżała się siedemnasta, a ich dalej nie ma. Gdyby miały nie przyjść, napisałyby jakiegoś smsa czy coś, prawda? Zaraz oszaleję, Zayn chyba też się denerwuje. Dodatkowo Harry wcale nam nie pomaga, bo cały czas z kimś pisze. Przestaliśmy zwracać mu uwagę po trzeciej próbie.
Po niecałej godzinie rozpalania, ognisko było gotowe a ogień dawał przyjemne ciepło. Pozostało tylko czekać…
Idąc w stronę basenu, usłyszałem gwarną rozmowę i kilka rodzajów śmiechu. Gdy wyłoniliśmy się zza ściany ujrzałem roześmianą Mary rozmawiającą z Danielle.
- O! Czemu nie przyszłyście się przywitać? Ja chyba się obrażę, a wy chłopaki? – powiedziałem, zerkając ukradkiem na reakcję pięknookiej.
- Tak, chyba nie pozostało nam nic innego jak tylko się obrazić – Zayn skrzyżował dłonie na klatce piersiowej i odwrócił głowę. Wszyscy wybuchli gromkim śmiechem. Widziałem, że Mary z lekkim rumieńcem zmierza ku naszej trójce. Serce przyspieszyło…
*Perspektywa Mary*
Elegancko wyminęłam ławeczki i ruszyłam w stronę obrażonej grupki. Nie wiedziałam jak mam się przywitać… Przytulanie odpada, bo ręce mają zaciśnięte na torsach, zwykłe „hej” mogłam powiedzieć z daleka… Dam im po buziaku, Zuzka też i będzie w porządku, prawda? Trochę się stresowałam, miałam pocałować Harry’ego Stylesa, Zayna Malika i Nialla Horana we własnej osobie, a nie plakaty na ścianach jak rok temu. Wzięłam głęboki oddech i musnęłam policzek Hazzy i Malika. Irlandczyk został mi na koniec, wspięłam się na palce, a moje usta dzieliły milimetry od jego skóry… Gdy nagle zrobił coś, czego nigdy w życiu bym się nie spodziewała! Odwrócił głowę tak, by nasze usta się spotkały. To była chwila, myślę, że nawet nikt nie zwrócił na to uwagi, ale moje policzki już robiły się bordowe. W impulsie dźgnęłam go palcem między żebra i zachichotałam. Przyjaciółka stała teraz i rozmawiała z Zaynem, a mnie przyszło siedzieć przy ognisku. Z zamyśleń wyrwał mnie ciepły głos Nialla. - Nie jest ci zimno ? – zapytał, siadając koło mnie.
- Nie, wszystko w porządku, dziękuję. Jakoś nie mieliśmy szansy jeszcze spokojnie porozmawiać – odparłam i spojrzałam w jego oczy, w te cudowne błękitne oczy.
- Wiesz, może zabrzmi to dziwnie, a ja nie powinienem tego mówić… Ale czuję się, jakbym znał cię już na wylot – odparł z nieśmiałym uśmiechem.
- Jak to? Nie rozumiem – zaśmiałam się i teraz siedziałam przodem do chłopaka.
- Bo widzisz to wszystko przez twoje oczy… Widać w nich delikatność i każde twoje emocje. Strach, bezsilność, miłość, przyjaźń i szczęście. Reszta nie była zagadką. Twój ulubiony kolor to zielony, bo ktoś kto go nie lubi nie kupuje bluzy i butów w tym kolorze. Kochasz jeść, bo nie jesteś na diecie i przyniosłaś wystarczająco żywności by wykarmić cały poligon. Jesteś naturalna, bo umalowałaś tylko rzęsy i związałaś włosy. Nie pijesz alkoholu, bo kupiłaś owocowe piwo. A wiesz co jest jeszcze dziwniejsze? To, że czuję jakbyś i ty znała mnie od zawsze. – Wypalił na jednym wydechu, a ja nie wiedziałam, co powiedzieć. Złapałam jego dłoń i pogłaskałam po policzku.

- To wszystko co mówisz, jest bardzo miłe ale…




Jakie to może być ale? Mam nadzieję, że dodam kolejne części przed piątkiem. Liczę na Wasze opinie, to ważna motywacja:) 
Luv ya all ♥ //~Ola

3 komentarze:

  1. O matko, kocham jak on mówi do niej na końcu. Jak opowiada co myśli, jak ją rozumie. O mamusiu, to urocze *.*
    Kocham, trzymaj tak dalej ♥

    OdpowiedzUsuń