piątek, 30 sierpnia 2013

OPOWIADANIE CZ. XIII


Słysząc kroki szybko odsunęliśmy się od siebie. Z domu wyszła cała horda, roześmiana i niekontrolująca już tego, co mówi. Zuzia i Zayn, zajęci rozmową, nie zwracali szczególnej uwagi na całe towarzystwo, a reszta chyba nie zauważyła niezręcznej sytuacji, więc i my nie popadaliśmy w panikę. Lou przyniósł gitarę i wręczył ją blondynowi.
- Niall, masz swoje 5 minut. Zagraj coś, wieczór dobiega końca i nasz stan trzeźwości jest dość wątpliwy, więc do dzieła – powiedział, chwiejąc się na nogach.
Blondyn uśmiechnął się do mnie i ruszył w stronę ogniska. Usiedliśmy na ławeczkach i czekaliśmy na wybór utworu. Nie zajęłam miejsca koło Irlandczyka, nie chciałam, by czegokolwiek się domyślili. Gitara zaczęła wydobywać z siebie dźwięki piosenki „What makes you beautiful”. Przyznaję, że nie spodziewałam się takiego wyboru, ale piosenka akustycznie brzmiała jeszcze lepiej niż normalnie. Nasze spojrzenia spotykały się co chwilę i naprawdę byłam w szoku, że nikt tego nie zauważył.
Spotkanie dobiegało końca, a ja nie chciałam tracić go z oczu.
Harry zaproponował shoty. Mimo, że nie piję wódki skusiłam się na trzy szybkie. I wtedy stało się to, czego najbardziej się obawiałam… Urwał mi się film.

W nocy obudził mnie przerażający ból głowy, wiedziałam co to oznacza… KAC! Ohh… Tak bardzo chciało mi się pić. Pół przytomna zeszłam na dół po szklankę wody… No dobra dwie szklanki.
Z tego wszystkiego, nawet nie zauważyłam gdzie jestem. Wchodząc do pokoju, który do tej pory uważałam za swój, moją uwagę przykuły inne meble, łóżko i inny kolor ścian…
- No pięknie, czyli byłam tak pijana, że nie mogłam dojść do domu – skarciłam się w myślach. Spojrzałam na zegarek na komodzie - czwarta czterdzieści. Zmierzając ku ciepłej pościeli, moje oczy zatrzymały się na sylwetce po drugiej stronie materaca.
- Zuzka ? Nie, ona jest mniejsza… Chwila, moment… HORAN! – Nazwisko chyba wykrzyczałam zbyt głośno. Tajemnicza dotychczas postać przebudziła się i już wiedziałam, że miałam rację.
- Ugh… - jęknął blondyn. – Mary? Co ty tu… Oł... Już pamiętam.
- No ja, ale… Co ja tu do cholery robię i gdzie jest Zuzia? – zapytałam, prawie krzycząc.
- Pół. Tonu. Ciszej – wyszeptał Niall. - Po jakże świetnym pomyśle Hazzy, upiłyście się do stanu, w którym żadna z was nie potrafiła chodzić, więc postanowiliśmy, że przenocujemy ciebie i Zuzię u nas.
- Rozumiem, tak mi głupio…- wypowiedziałam łapiąc się głowę – ale dlaczego leżę w łóżku z tobą, a nie z Zuzią? Nic nie pamiętam… Czy my?...
- Nie… NIE! Oczywiście, że nie! Mary, za kogo ty mnie masz? – zapytał lekko urażony.
- Przepraszam, wiem, że nigdy byś tego nie zrobił… – Zrobiło mi się głupio, że oskarżyłam Nialla o coś takiego.
- W porządku… A śpisz ze mną bo w gościnnym jest łóżko, ale jednoosobowe. Poza tym, moje jest wygodniejsze – mówiąc to, wywołał mimowolny uśmiech na mojej twarzy.
- Haha, dobra, łapię. Nie gniewasz się, że cię obudziłam ? – zapytałam, przypominając sobie o porze dnia.
- Nie gniewam się, ale odpowiesz mi na jedno pytanie – zdziwiłam się, jakież to pytanie może mieć do mnie o piątej nad ranem. – Czy Ty naprawdę niczego nie pamiętasz?
Uśmiechnęłam się i podeszłam do blondyna.
-Niall, są chwile, rzeczy i osoby, o których nie zapomina się nigdy – mówiąc to zmierzwiłam palcami jego potargane włosy i położyłam się na poduszce. Nie odpowiedział już nic, ale wiedziałam, że jest zadowolony z mojej odpowiedzi.
Irlandczyk cały czas się kręcił, nie mogąc znaleźć odpowiedniej pozycji. Odwróciłam się, by móc spojrzeć na jego zaspaną twarz.
- Co się dzieje? Strasznie się wiercisz – zapytałam z troską.
- Zimno mi… - odpowiedział i spojrzał w moje oczy.
- Mnie też nie jest najcieplej – odpowiedziałam, kryjąc cwaniacki uśmiech. Czyżbym była jeszcze pijana?
- To hm… może pójdziemy na kompromis. Przytulę cię i obydwoje będziemy szczęśliwi – powiedział, robiąc miejsce koło siebie.
- Szczęśliwi, bo będzie nam ciepło, tak? – zapytałam, będąc już w jego objęciach.
- Ty będziesz szczęśliwa, bo jest ci ciepło, a ja będę szczęśliwy bo ty będziesz szczęśliwa – kończąc, pocałował mnie w czoło i życzył „słodkich snów”.
Nie odpowiedziałam nic… Ale powiem Wam coś w sekrecie. Wcale nie cieszę się, że jest mi ciepło, bo nie było mi zimno… Cieszę się, że jestem w ramionach osoby, na którą czekałam osiemnaście lat.
Cześć, hej!
Wiem, że bardzo dawno nie dodałam żadnej części ale to przez kolejny dwutygodniowy wyjazd. Przepraszam i obiecuję, że będę dodawała częściej ;) Byłam dziś w Łodzi na TIU i do tej pory emocje z tym związane trzymają się mnie kurczowo ♥ Naprawdę film był boski i na pewno obejrzę go jeszcze nie raz :P Komentujcie, proszę!
Kocham
~Ola



OPOWIADANIE CZ.XII

-  To wszystko, co mówisz jest bardzo miłe, ale… właściwie to nie ma żadnego ale. Masz rację, jako twoja fanka wiem o tobie dużo, ale tylko z Internetu. Nie znam twoich zwyczajów i zachowań. Tak bardzo się cieszę, że mogę siedzieć tu teraz z tobą, z wami. Nigdy nie zapomnę tego, co przed chwilą mi powiedziałeś. Mogę jedynie cię zapewnić, że kocham błękit twoich oczu, znam na pamięć każdy pieprzyk na twojej twarzy, a zapach twoich perfum nie daje moim zmysłom spokoju. Poczekajmy z tym wszystkim jeszcze trochę, poznajmy się lepiej – gdy skończyłam, moje oczy się zaszkliły. Słowa które przed chwilą wypowiedział blondyn były najpiękniejszymi słowami, jakie usłyszałam przez całe moje życie. Jeszcze nikt, nigdy nie wzruszył mnie tak bardzo jak Niall.
- Rozumiem, nie chciałem, by to wszystko wyszło już dzisiaj, ale nie żałuję. Gdy skończyłem pomyślałem, że zrobiłem z siebie głupka i że cię spłoszyłem. Trochę dzisiaj wypiłem, ale to chyba z nerwów, a ponoć pijany człowiek, mówi to czego bał się powiedzieć na trzeźwo. Musnęłam wargami jego zimny policzek, a w głośnikach zabrzmiała wolna piosenka. Wstałam z ławki i wyciągnęłam do niego rękę. Nigdy nie postąpiłabym tak z obcym chłopakiem, ale Irlandczyk miał rację. Czułam jakbym znała go od zawsze.
*Perspektywa Niall’a*
- Wstała, pewnie serio ją spłoszyłam, a ona chciała być po prostu miła – pomyślałem i uderzyłem z otwartej ręki w swoje czoło. Z moich krótkich przemyśleń wyrwało mnie delikatne chrząknięcie za moimi plecami. Odwróciłem się i ujrzałem dłoń Mary. Dopiero teraz, do moich uszu dobiegła piosenka, która leciała w tle. „Give me love”. Dziewczyna przede mną uśmiechała się i czekała na moją reakcję.
Delikatnie chwyciłem jej dłoń i podszedłem do niej. Niebieskooka pociągnęła mnie bardziej na środek ogrodu. Byliśmy sami, reszta przygotowywała drinki w kuchni, co powinienem teraz zrobić?
*Perspektywa Mary*
Staliśmy w centrum ogrodu. Poczułam dłonie chłopaka na mojej talii i nawet przez bluzę czułam, że są zimne. Objęłam jego szyję i zaczęliśmy kołysać się to w jedną, to w drugą stronę. Nie spuszczałam wzroku z jego błękitnych, jak niebo, tęczówek. Ta chwila mogłaby trwać latami.
Niall zatrząsł się.
- Zimno ci. Może wejdziemy do środka? – szepnęłam, by nie zepsuć nastroju.
- Nie. Tu, z tobą jest mi dobrze – uśmiechnął się, a na moich policzkach, kolejny raz w tym dniu, zawitał rumieniec.
Nie mogłam patrzeć jak się telepie. Przysunęłam się bliżej i schowałam twarz w zagłębieniu jego szyi. Może w ten sposób zrobi mu się chociaż trochę cieplej. Poczułam, że uścisk w którym trzymał mnie blondyn, zacieśnił się. Widać mój pomysł się sprawdził.
Piosenka się skończyła, żadne z nas nie wiedziało jak zakończyć tą chwilę. Może po prostu, żadne z nas nie chciało tego robić.
Nigdy wcześniej nie robiłam pierwszego kroku, nie mówiłam takich rzeczy jak dzisiaj nikomu wprost. Zawsze robiłam to na okrętkę, tym samym komplikując wszelakie sprawy. Tym razem chciałam, by wszystko ułożyło się tak, jak to sobie wyobrażałam. Wiedziałam, że Niall był pijany, a mnie siedmio procentowe piwo również uderzyło do głowy. Na tę chwilę, nic lepszego nie przyszło mi do głowy, więc…

*Perspektywa Niall’a*
Było tak cudownie. Ona czuła, że jest mi zimno, a mnie było to obojętne, nie chciałem się z nią rozstawać. Myślałem tylko to tym, by ta chwila trwała jak najdłużej. Spojrzałem na jej pełne usta… Chciałem, tak bardzo chciałem ich spróbować, ale przecież powiedziała, żebyśmy poczekali. Nastała cisza, nie była krępująca tylko… Czy ja wiem - romantyczna? Tak, to chyba dobre określenie.
Nie spodziewałem się niczego ze strony Mary, ale ona jako pierwsza wykonała ruch. Dotknęła moich policzków i ujęła je w dłonie. Czyżby miała ochotę na to samo, co ja? Uśmiechnęła się lekko i powiedziała „Dziękuję”.
- Co?! – Krzyknąłem w myślach. Znałem ją, znałem i wiedziałem, że po prostu się wstydziła. Musiałem to zrobić, było to ryzykowne, ale nie dam przepaść takiej chwili.
*Perspektywa Mary*
- Dlaczego powiedziałaś dziękuję?! Miałaś go pocałować, a nie gadać bzdury! – Mówiłam do siebie w myślach. Już miałam odchodzić w stronę ogniska, ale blondyn chwycił mnie delikatnie za dłoń i przyciągnął do siebie raz jeszcze. Teraz to moje policzki spoczywały w jego dłoniach.
- O BOŻE, CHCE MNIE POCAŁOWAĆ! On chyba naprawdę potrafi wyczytać wszystko z moich oczu - wykrzyczałam w głowie.
Nie mówił nic… Złożył drobne pocałunki zaczynając od mojego czoła, później oby dwa poliki, kończąc na nosie. Po tym spojrzał mi w oczy, szukając pozwolenia na kolejny ruch. Z boku całe to zdarzenie mogło wyglądać jak jakiś rytuał, ale mnie się podobało. Znaczyło to, że liczył się z moim zdaniem i mnie szanował. Mrugnęłam na znak zgody i przymknęłam oczy. Ucałował kąciki ust i znów odsunął twarzy, by wyczytać z mojej twarzy pozwolenie. W tym wszystkim najpiękniejsze było to, że rozumieliśmy się bez słów. Była między nami więź porozumienia, którą w innych przypadkach zdobywa się po latach znajomości. A my? My znaliśmy się raptem dwa dni. Ale widziałam, że Niall bał się… Bał się, że nie spodoba mi się to, co zrobi. Wzięłam sprawy w swoje ręce.
- Zrób to – wyszeptałam z lekkim uśmiechem. Irlandczyk zaśmiał się.
- Miałem nadzieję, że to powiesz – zdanie zostało ukoronowane pełnym ciepła i uczucia pocałunkiem. Nie był on zachłanny. Był delikatny, jakbyśmy poznawali nasze usta. Jego wargi były słodkie, mimo wypitego wcześniej alkoholu. Poczułam jak jego kąciki ust unoszą się do góry i tworzą uśmiech, więc i ja się uśmiechałam. To była chwila jak z filmu… To była chwila jak z historii, którą opowiadała mi Zuzia w dzień zamiany telefonów. Nie chcę, by nasza znajomość zakończyła się kiedykolwiek… Było mi z nim tak dobrze.


środa, 14 sierpnia 2013

OPOWIADANIE CZ. XI

- Cześć dziewczyny! Ciekawe gdzie tak idziecie z tymi torbami? – Tommo wyraźnie miał dobry humor.
- Hej Louis! No wiesz, zostałyśmy zaproszone na ognisko do pięciu wspaniałych gości – odparłam, puszczając oczko.
- Ja chyba wiem, gdzie oni mieszkają, wskakujcie! – powiedział, otwierając drzwi bagażnika.
Do mieszkania chłopców dojechaliśmy w niecałe pięć minut. Nie myślałam o tym… ale chyba właśnie poczułam stres. Idę na imprezę do swoich największych idoli i chyba właśnie robi mi się niedobrze… Ścisnęłam Zuzkę za ramię, a ona spojrzała się na mnie równie przerażona. Westchnęłyśmy równocześnie, a Tomlinson poprowadził nas do drzwi.
Otworzył je i wydał nam polecenia.
- Piwo do lodówki, lody do zamrażalnika, a mięso weźcie ze sobą do ogrodu. Poza tym, musimy wam kogoś przedstawić – uśmiechnął się i zniknął w drzwiach prowadzących na zewnątrz. Zrobiłyśmy tak, jak nam polecił i lekko wystraszone stanęłyśmy przy basenie.
- Hej wszystkim! - dziwnie było mi mówić „hej” do One Direction w ich ogrodzie.
Tommo zgodnie z obietnicą, przedstawił nas dwóm pozostałym dziewczynom. Znałyśmy je doskonale.
- Zuzia i Mary to jest Daniellee – dziewczyna Liama, a to jest Eleanor, moja wybranka – mówiąc to, nie spuszczał wzroku z szatynki.
Dziewczyny podeszły i przywitały się. Razem poszłyśmy zrobić jakieś dodatkowe kanapki i drinki. Harry’ego, Nialla i Zayna nie było na tarasie… Trochę się zasmuciłam, w końcu sam mnie tu zaprosił. W kuchni dziewczyny powiedziały nam wiele ciepłych słów, między innymi, że nigdy nie udało się im porozmawiać na luzie z fankami chłopaków i cieszą się, że nas poznały. To było naprawdę miłe. Dowiedziałyśmy się też, że pozostała dwójka rozpala ognisko w tylnej części ogrodu. Najwyraźniej musieli nie usłyszeć jak weszłyśmy.
*W tym samym czasie – perspektywa Nialla*
Okazało się, ze Zayn również zaprosił do nas dziewczyny. Ale zbliżała się siedemnasta, a ich dalej nie ma. Gdyby miały nie przyjść, napisałyby jakiegoś smsa czy coś, prawda? Zaraz oszaleję, Zayn chyba też się denerwuje. Dodatkowo Harry wcale nam nie pomaga, bo cały czas z kimś pisze. Przestaliśmy zwracać mu uwagę po trzeciej próbie.
Po niecałej godzinie rozpalania, ognisko było gotowe a ogień dawał przyjemne ciepło. Pozostało tylko czekać…
Idąc w stronę basenu, usłyszałem gwarną rozmowę i kilka rodzajów śmiechu. Gdy wyłoniliśmy się zza ściany ujrzałem roześmianą Mary rozmawiającą z Danielle.
- O! Czemu nie przyszłyście się przywitać? Ja chyba się obrażę, a wy chłopaki? – powiedziałem, zerkając ukradkiem na reakcję pięknookiej.
- Tak, chyba nie pozostało nam nic innego jak tylko się obrazić – Zayn skrzyżował dłonie na klatce piersiowej i odwrócił głowę. Wszyscy wybuchli gromkim śmiechem. Widziałem, że Mary z lekkim rumieńcem zmierza ku naszej trójce. Serce przyspieszyło…
*Perspektywa Mary*
Elegancko wyminęłam ławeczki i ruszyłam w stronę obrażonej grupki. Nie wiedziałam jak mam się przywitać… Przytulanie odpada, bo ręce mają zaciśnięte na torsach, zwykłe „hej” mogłam powiedzieć z daleka… Dam im po buziaku, Zuzka też i będzie w porządku, prawda? Trochę się stresowałam, miałam pocałować Harry’ego Stylesa, Zayna Malika i Nialla Horana we własnej osobie, a nie plakaty na ścianach jak rok temu. Wzięłam głęboki oddech i musnęłam policzek Hazzy i Malika. Irlandczyk został mi na koniec, wspięłam się na palce, a moje usta dzieliły milimetry od jego skóry… Gdy nagle zrobił coś, czego nigdy w życiu bym się nie spodziewała! Odwrócił głowę tak, by nasze usta się spotkały. To była chwila, myślę, że nawet nikt nie zwrócił na to uwagi, ale moje policzki już robiły się bordowe. W impulsie dźgnęłam go palcem między żebra i zachichotałam. Przyjaciółka stała teraz i rozmawiała z Zaynem, a mnie przyszło siedzieć przy ognisku. Z zamyśleń wyrwał mnie ciepły głos Nialla. - Nie jest ci zimno ? – zapytał, siadając koło mnie.
- Nie, wszystko w porządku, dziękuję. Jakoś nie mieliśmy szansy jeszcze spokojnie porozmawiać – odparłam i spojrzałam w jego oczy, w te cudowne błękitne oczy.
- Wiesz, może zabrzmi to dziwnie, a ja nie powinienem tego mówić… Ale czuję się, jakbym znał cię już na wylot – odparł z nieśmiałym uśmiechem.
- Jak to? Nie rozumiem – zaśmiałam się i teraz siedziałam przodem do chłopaka.
- Bo widzisz to wszystko przez twoje oczy… Widać w nich delikatność i każde twoje emocje. Strach, bezsilność, miłość, przyjaźń i szczęście. Reszta nie była zagadką. Twój ulubiony kolor to zielony, bo ktoś kto go nie lubi nie kupuje bluzy i butów w tym kolorze. Kochasz jeść, bo nie jesteś na diecie i przyniosłaś wystarczająco żywności by wykarmić cały poligon. Jesteś naturalna, bo umalowałaś tylko rzęsy i związałaś włosy. Nie pijesz alkoholu, bo kupiłaś owocowe piwo. A wiesz co jest jeszcze dziwniejsze? To, że czuję jakbyś i ty znała mnie od zawsze. – Wypalił na jednym wydechu, a ja nie wiedziałam, co powiedzieć. Złapałam jego dłoń i pogłaskałam po policzku.

- To wszystko co mówisz, jest bardzo miłe ale…




Jakie to może być ale? Mam nadzieję, że dodam kolejne części przed piątkiem. Liczę na Wasze opinie, to ważna motywacja:) 
Luv ya all ♥ //~Ola

OPOWIADANIE CZ.X

*Perspektywa Niall’a*
Jezu, słodki Jezu! Zgodziła się, lubi mnie! Tak się cieszę… Muszę iść spać, jutro rano muszę jechać do sklepu, przygotować ogród, nagrzać wodę w basenie… Będzie tak pięknie! Ale najpierw muszę wysłać jej adres. Ciekawe, czy poznała mnie wtedy w oknie?
*Perspektywa Mary*

Już przysypiałam, gdy dostałam smsa z adresem. Nie mogłam uwierzyć w to, co przeczytałam… To była ulica, na której aktualnie mieszkałyśmy… ONE DIRECTION MIESZKALI PARĘ DOMÓW DALEJ. Chwila… To pewnie ta willa, którą mijałam dzisiaj rano, biegnąc. Ale w takim razie, kogo widziałam w oknie ? To jest strasznie pokręcone. Muszę iść spać, już nie daję rady, oczy same mi się zamykają. Jutrzejszy dzień będzie równie ekscytujący.
Rano… Jeżeli rankiem można nazwać godzinę jedenastą. Okazało się, że nie wstałyśmy na śniadanie.
Trudno – pomyślałam. Muszę się umyć i wystroić, przecież idę na ognisko do słynnego 1D. Zuzkę obudzę jak wyjdę z łazienki, niech sobie pośpi.
Standardowo – wiśniowy żel pod prysznic, włosy i odżywka z mango, golenie nóg i wiele innych. Wszystkie te czynności zajęły mi niecałe pół godzinki.
Wskoczyłam na łóżko tak energicznie, że przyjaciółka z niego spadła. Pobiegłam z drugiej strony, by pomóc jej wstać.
- Tak bardzo cię przepraszam, nie miało być tak gwałtownie – przepraszałam przez śmiech, mimo wszystko widok był dość zabawny.
- Eh… Która godzina? – zapytała, szukając swojego telefonu, który zamotał się gdzieś w pościeli.
- Wiesz… Bo jest w pół do dwunastej a o szestanstej mamy być u chłopaków – odpowiedziałam niepewnie, bo wiedziałam, że zacznie panikować.
- Co?! Dlaczego mnie nie obudziłaś?! – wykrzyczała, zrywając się z podłogi.
- Sama wstałam pół godziny temu. Pomogę ci, zdążymy – uspokajałam Zuzkę.
- Dobra! To ja lecę pod prysznic – wystrzeliła jak z procy.
W co by się tu ubrać? – przemknęło mi przez myśl. Za oknem słońce, ale wieczorem może być chłodno… Więc może by tak to, styl Zuzi również nie jest mi obcy i żeby zaoszczędzić czas, wybrałam również zestaw dla niej. W końcu idziemy na ognisko, gdzie jest zimno i roi się od komarów. Ma być wygodnie, przecież nie chcemy by pomyśleli, że jesteśmy jakimiś diwami. Wysuszyłam włosy i splotłam je w kłosa, nad grzywką umieściłam okulary. Rzęsy pociągnęłam tuszem, a usta musnęłam bezbarwnym błyszczykiem. Spakowałam do torby wszystkie potrzebne rzeczy. Pomyślałam również o strojach kąpielowych – widziałam, że posiadają basen, a nie wiem co zaplanowali na wieczór. Zeszłam na dół by poinformować wujostwo o naszych planach.
- Przepraszam ale czy mieliby Państwo coś przeciwko, gdybyśmy wyszły dzisiaj po południu do znajomych na ognisko? – zapytałam, wchodząc niepewnie do salonu.
- Dziewczyny, nie ma problemu. Poczekaj chwilkę… - Pani Hook wstała i podążyła w kierunku holu.
- Proszę, macie trochę gotówki. Pojedźcie na zakupy i kupcie jakiś prowiant – ciocia Zuzi uśmiechnęła się ciepło i wręczyła mi parę banknotów.
- Ojej… Dziękujemy, nie trzeba było mamy własne oszczędności – było mi trochę głupio brać pieniądze od obcej mi osoby.
- Nie ma za co –  znów posłała mi delikatny uśmiech. - Zostajecie na obiedzie ? – zapytała.
- Nie, właściwie to zaraz wychodzimy. Pojedziemy po zakupy na ognisko, a już na szesnastą jesteśmy umówione.
- Dobrze, wracacie jutro? – dopytywała ciocia.
- Jeszcze nie wiemy, chyba tak. Dom naszych znajomych znajduję się na tej ulicy, ta wielka willa kila działek dalej – dodałam.
- Mhm, rozumiem. To dobrej zabawy wam życzymy dziewczynki – mówiła, znikając w salonie.
Zuzia w tym czasie zdążyła się wyszykować.
Kupiłyśmy parę kubełków lodów, zgrzewkę piwa jabłkowego, kilogram kiełbasy i karczku. Tak obładowane podążałyśmy roześmiane ulicą. Ni stąd, ni zowąd obok nas pojawiło się auto z przyciemnionymi szybami. Zatrzymało się parę metrów przed nami, a w oknie samochodu ukazała się twarz Louisa. Widocznie miałyśmy szczęście, bo torby były niesamowicie ciężkie.
 

czwartek, 8 sierpnia 2013

OPOWIADANIE CZ. IX

*Pespektywa Nialla*
Boże, odpisała. Sprawdzić? A jak napisała coś w stylu „odczep się – jest dwudziesta trzecia w nocy – jesteś dziwny” ? Matko, matko… Dobra! Raz kozie śmierć!
CIESZY SIĘ! Cieszy się, że do niej napisałem! Dobrze Horan, chociaż raz zrobiłeś coś dobrze…  Ale mam jej odpisać? W końcu napisała „dobranoc”.  Już wiem! Odpiszę…
*W tym samym czasie – perspektywa Mary*

- Spotkacie się? – zapytała Zuzia.
- Nie wiem, na razie to tylko smsy. Poza tym… Ja spotkam się Niallem, jeżeli ty spotkasz się z Malikiem! – zaśmiałam się złowieszczo.
- Ej, to nie fair! To był mój układ… - odpowiedziała z rezygnacją.
- Kochanie, napisz do niego jeszcze dziś. Proszę cię, ucieszy się! – namawiałam przyjaciółkę.
- Eh… W sumie, wiadomość na dobranoc nie zaszkodzi – wyjęła telefon i zaczęła wystukiwać tekst na klawiaturze.
„Numer z kartką w kieszeni był ryzykowny, mogłam ją zgubić a Ty musiałbyś męczyć się z jakąś napaloną fanką, która do Ciebie wypisuje… Ale opłaciło się :) Dobranoc Zayn i mam nadzieję, do zobaczenia wkrótce xx"
- Uuu, odważnie! – skomentowałam napisaną wiadomość.
- Tak myślisz? Kasuję, napiszę tylko „dobranoc” – jej palce zbliżały się do przycisku „cofnij”.
- NIE! – krzyknęłam. – Jest dobrze, nie kasuj.
Wyrwałam z jej ręki telefon i w trybie natychmiastowym nacisnęłam „wyślij”.
- Jak się do mnie zrazi po tym smsie, to będzie twoja wina! – wypaliła, krzyżując ręce i udając focha.
- Nie wątpię – odpowiedziałam z uśmiechem, słysząc odgłos kolejnego smsa z mojej komórki. Zuzka nagle się ożywiła.
- ODPISAŁ?! O matko, co napisał? – była bardziej podekscytowana ode mnie.
- Spokojnie, mogę najpierw sama przeczytać?
Przestudiowałam wiadomość i przeczytałam ją na głos.
„Mam nadzieję, że Cię jeszcze nie obudzę. Mamy jutro dzień wolny, może przyjdziesz do nas na ognisko? Oczywiście z przyjaciółką, jeżeli będzie miała ochotę :) Nawet nie wiesz jak się cieszę, że odpisałaś x”
Spojrzałam na Zuzkę i okazało się, że ona wcale mnie nie słucha.
- Dzięki… - wypowiedziałam obrażona.
- Nie, nie! Przepraszam, ale Zayn odpisał – teraz to na jej twarzy widniał szeroki uśmiech.
Przeczytała: „ Jestem bardzo rad, że jednak jej nie zgubiłaś i napisałaś :) Mam dla Ciebie propozycję nie do odrzucenia – jutro mamy dzień wolny i z tej okazji organizujemy ognisko, wpadniesz? Mary też może przyjść, oczywiście jeżeli chce xx”.
Zaśmiałam się, a przyjaciółka spojrzała na mnie, unosząc jedną brew do góry i nie widząc powodu do śmiechu.
- Widzisz, śmieję się, bo blondyn zaproponował mi to samo. Myślisz, że piszą to razem? – zapytałam przez śmiech.
- Niee, jest za późno. Przypadek. Ale to co robimy, idziemy? – pytała z iskierkami w oczach.
- Jeżeli nie masz nic przeciwko, to ja bym się z chęcią wybrała – zrobiłam cwaniacką minę.
Zuzka spojrzała na mnie z politowaniem.
- Eh… pewnie, że chcę!  Czyli odpisujemy twierdząco i idziemy spać, bo jestem już naprawdę zmęczona – zarządziła przyjaciółka.
Każda z nas napisała taką wiadomość:
„Pewnie, że przyjdziemy :) Dziękujemy za zaproszenie wyślij tylko adres i godzinę. Do jutra xxx”


Kochani!
Widzę, po liczniku, że przybywa Was z dnia na dzień ale bardziej cieszę się z Waszych opinii i komentarzy. Następne dwa dodam niedługo :) Wiecie, że kocham ♥ //~Ola

OPOWIADANIE CZ. VIII

- Dobra, ufam Ci – odparłam po chwili namysłu.
- Więc postanowiłam, że w końcu musi być ten pierwszy raz i czas najwyższy się przełamać. Napiszę do niego, jeżeli ty napiszesz do Nialla! – ostatnie zdanie prawie wykrzyczała mi w twarz.
- A jeżeli on mnie nie chce? Choć w sumie, powiedział, że jestem bardzo ładna… Ale może to z grzeczności  – wypaliłam na jednym wydechu.
- Mary! Ogarnij się, na pewno mu się podobasz, nie wymyślaj. Poza tym… Zgodziłaś się – była trochę poirytowana.
- Sama nie wiem Zuzia… Może masz rację?
- Zawsze ją mam! – uśmiechnęła się, bo już wiedziała, że się zgodzę.
- Okej… To kiedy piszemy? W tym samym czasie, czy któraś wcześniej? – niepewnie zadałam pytania, w końcu to nie był mój plan.
- Nie, to będzie podejrzane… Zaraz coś wymyśle.
*Perspektywa Nialla*
No i co mam zrobić ? Minęła godzina odkąd ostatni raz spojrzałem w jej oczy. Nie jestem świrem… Po prostu bardzo mi się podoba. Napisać? Może pójdę do Liama – on mi doradzi.
- Liam, śpisz ? – zapytałem, pukając do drzwi jego pokoju.
- Już nie, wchodź! – odpowiedział tak, jakby cieszył się z mojej wizyty.
- Mam problem…
- Przerabialiśmy to już, nie zejdę na dół i nie zrobię ci kanapki! – zrobił minę, jak gdyby za chwilę miał się obrazić.
- Stary, nie o to chodzi! Potrzebuję pomocy z tą dziewczyną. Jak myślisz, mogę napisać dzisiaj? Czy to za wcześnie? A jak pomyśli, że się narzucam? Nie zniósłbym tego! – wypowiedziałem te słowa tak szybko, że kumpel tylko przekręcił głowę w geście bezradności.
- Napisz. Coś na dobranoc. Krótkie, ale takie, żeby o tobie nie zapomniała. Przecież już pisaliście ze sobą. To jest normalna dziewczyna, zrozumie – ta odpowiedź mnie zadowalała.
- A napiszesz za mnie? – zapytałem.
- Podoba się tobie czy mnie ? – powiedział to, jakby mówił to do pięcioletniego dziecka.
- Masz rację. Mam dwadzieścia lat, nie mogę bać się kobiet – Liam zaśmiał się i ziewnął.
- No, to pisz a mnie daj spać, wierzę w ciebie – poklepał mnie po ramieniu i zamknął drzwi, dając mi do zrozumienia, że muszę zrobić to sam.
- Dobra… Jesteś Niall Horan, ty nie wstydzisz się pięknych kobiet. Jesteś dorosły, śpiewasz, fani cię lubią. DASZ RADĘ! - szeptałem do siebie te słowa, wyjmując z kieszeni telefon.
Wiedziałem, że miała go w swoich delikatnych dłoniach, ta myśl była piękna… Ale muszę coś napisać... Tylko co?
*Perspektywa Mary*


- A może… - zaczęła Zuzia, ale dźwięk smsa w moim telefonie śmiał jej przeszkodzić.
- Kto do cholery piszę do mnie z Polski do Londynu? – pomyślałam, bo nie mieliśmy w Londynie jeszcze żadnych znajomych, a przecież w Polsce jest godzina do przodu czyli północ.
Chwyciłam telefon i sprawdziłam od kogo dostałam wiadomość. Nie mogłam uwierzyć!
Moim oczom ukazał się sms… Sms od Nialla! Nigdy nie wierzyłam, że moje marzenia mogą spełniać się w tak krótkim czasie. Na mojej twarzy zagościł uśmiech od ucha do ucha.
- Słuchaj, uśmiechanie się do ekranu nie powie mi kto i co do ciebie napisał – powiedziała Zuzia, zniecierpliwiona moim milczeniem.
- Hm… Ujmę to tak: już wiem kto i do kogo napisze pierwszy, bo dostałam właśnie smsa… OD NIALLA HORANA wyobraź sobie  – odpowiedziałam przyjaciółce, prawie krzycząc z euforii.
- Nie gadaj?! Mówiłam?! Czyż ja nie jestem geniuszem? Ale nie pozostaje mi nic innego jak przygotować się na wiadomość do Zayna, eh… Ale to jutro! Powiesz mi wreszcie co napisał czy będziesz się tak śmiać? – uśmiechnęła się łobuzersko.
- Więc napisał „Mam nadzieję,  że o mnie nie zapomniałaś? Na Twoje nieszczęście mam Twój numer telefonu i zamierzam Cię jeszcze trochę pomęczyć moją osobą :) Dobrej nocy dla Ciebie i Zuzi xxx”
- Uuuu, i co mu odpiszesz ? – zapytała, siadając po turecku.
- Hm…
Moje palce zaczęły wystukiwać następującą wiadomość:
„Niall… O Tobie się nie da zapomnieć i nie męczysz mnie swoją osobą :) Cieszę się, że napisałeś. Tobie również życzymy dobrej nocy xxx PS. Wspaniały koncert”

niedziela, 4 sierpnia 2013

ZOBACZCIE KONIECZNIE!

ZLOT POLISH DIRECTIONERS W ŁÓDZKIEJ MANUFAKTURZE! 

Chciałybyśmy bardzo serdecznie zaprosić was Directioners na zlot w Manufakturze. Pierwsze spotkanie i zbiórka odbędzie się pod napisem Manufaktura, gdyż miejsce to jest najbardziej rozpoznawalne.


W planie zlotu znajdują cię poszczególne punkty:

Poznanie się nawzajem czyli krótka lecz ciekawa informacja o sobie.

1. Świętowanie urodzin jednej z organizatorek zlotu, która przyszykowała specjalną niespodziankę z tej okazji choć kalendarzowo urodziny obchodzi dnia 13 sierpnia.

2. Przygotowywanie plakatów o tematyce związanej z fandomem nie tylko Directioners lecz także innych, które są dla Directioners najbliższe.

3. Robienie pamiątkowego, grupowego zdjęcia. 

Jak widać plan jest krótki, gdyż są to rzeczy, które mamy w planach robić w stu procentach. Inne rzeczy mogą poza ten plan wychodzić, ponieważ myślimy, że Directioners umieją zaskoczyć jak nikt inny, więc liczymy na rzeczy spontaniczne.


Prosimy także o dosyłanie swoich pomysłów, na kreatywne spędzenie czasu.

Ważną informacją jest to, że w trakcie zlotu planujemy zrobić przerwę, która trwała będzie około trzydziestu minut.

 
Organizatorki zlotu to:

https://www.facebook.com/asiaa.gajewska.3?fref=ts

oraz

https://www.facebook.com/Oolciaak

Kontakt z nami jest także za pomocą TT:


https://twitter.com/noworneverbabe

oraz

https://twitter.com/Craazy_Mofo_PL


Pozdrawiamy i mamy nadzieję, że zlot przebiegnie po naszej myśli. Do zobaczenia już niedługo! xxx


OPOWIADANIE CZ. VII

- Dziękujemy, dobranoc! – powiedział Zayn, a po tych słowach rozległ się krzyk zawiedzionych fanów. Zawsze szkoda było mi opuszczać scenę, a teraz było jeszcze trudniej. Skąd mogłem wiedzieć, czy to nie ostatni raz kiedy ją widzę? Tak bardzo chciałem znać odpowiedzi na wszystkie pytania, które teraz zaprzątały mi głowę. Tak bardzo chciałem, by była moja...
*Perspektywa Mary*

- Zuzia, cały koncert był wspaniały, ale co miało znaczyć to przedstawienie pod koniec? – zapytałam zszokowana.
- Kochanie, mówiłam, że mu się podobasz. To nic złego, że ktoś jest tobą zainteresowany. Ja bym się cieszyła – odpowiedziała bez namysłu.
- Nie mów mi, że się nie cieszysz! Widziałam jak po kryjomu uśmiechaliście się do siebie z Malikiem, mnie nie oszukasz – odparłam dumna ze swojej spostrzegawczości.
- No może trochę, ale jak mam się z nim skontaktować? On jest gwiazdą… – mina przyjaciółki trochę zrzedła.
- Coś wymyślimy – już chciałam kontynuować, ale zobaczyłam coś innego w stroju Zuzy. Z tylnej kieszeni legginsów wystawała mała, biała karteczka.
- A co my tu mamy?! – krzyknęłam, a przyjaciółka aż podskoczyła.
- Chcesz żebym dostała zawału?! – odburknęła.
- Nie, nie chcę, ale chyba za chwilę i tak go dostaniesz – odpowiedziałam z uśmiechem, czytając tekst na zawiniątku.
- O czym ty do cholery mówisz? – była zdezorientowana. W sumie wcale jej się nie dziwię.
- Bo widzisz Słonko... Zayn Malik zostawił ci swój numer telefon – odpowiedziałam bez żadnych emocji, machając karteczką przed jej oczami.
- Nie możliwe! Mary, to nie jest śmieszne! Oddaj to! – teraz była zirytowana i to dość mocno.
- Proszę. Ale wiesz, że będziesz musiała napisać do niego pierwsza? – zrobiłam cwaniacką minę, wiedziałam, że nie lubiła wykonywać pierwszego kroku.
- A-a-ale... Kiedy? Przecież siedziałam i wstałam tylko… Oh… Już wiem. Ale… jak… ja?!
- Zawsze mówiłam ci, że jesteś nieprzeciętnej urody.
-Tak, tak jaaasne... Chodź taksówka już jest – odpowiedziała już zupełnie niewzruszona. Czy ona nie ma emocji? Skakałabym do góry z radości, by móc spojrzeć jeszcze raz w błękitne oczy Irlandczyka! Ale hej... PRZECIEŻ MAM JEGO NUMER! Co mi szkodzi? Może wszystko będzie dobrze? W końcu wybrał mnie na scenę... Może to coś znaczy? A może to tylko moja wyobraźnia? Tak wiele pytań... Chciałabym znać odpowiedzi na nie wszystkie.
Po powrocie do domu nie odzywałyśmy się, chyba miałyśmy zbyt namącone w głowach. Trzeba było sobie to wszystko poukładać. Zostałyśmy bohaterkami przygody, największej przygody naszego życia… Ale dalszy scenariusz musiałyśmy napisać my. Czy podołamy? Żadna z nas jeszcze tego nie wiedziała.
Po całym rytualne szykowania się spać, położyłyśmy się na łóżku bez słowa. Ta cisza nie była krępująca, ale musiałyśmy w końcu porozmawiać o tym, co zrobimy dalej. Postanowiłam, że zacznę.
- Zuzia? – zapytałam bardzo niepewnie.
- Wiem, też chciałam z tobą o tym wszystkim pogadać – wiedziałam, ze znała mnie jak własną kieszeń, ale żeby czytać mi w myślach?
- Co robimy? – pytając, odwróciłam się na brzuch, by móc spojrzeć na przyjaciółkę.
- Mam plan, ale musisz obiecać, że się na niego zgodzisz. Jeden za wszystkich, wszyscy za jednego, okej? – nie spuszczała ze mnie swojego wzroku.
Znałam ją i wiedziałam, że to będzie coś spontanicznego, ale czy powinnam się zgodzić?


Hej Kochani! Postanowiłam wynagrodzić Wam, że części są takie krótkie i od teraz będę wstawiała po 2 chaptery :) Życzę Wam miłego czytania i liczę na komentarze, bo Wasze opinie są dla mnie bardzo ważne.
xoxoxo Ola

OPOWIADANIE CZ. VI

Wyszliśmy na scenę. Piski, transparenty, plakaty – to wszystko jest wspaniałe… Ale nie tak, jak oczy tej dziewczyny. Dla mnie, są jedyne w swoim rodzaju. Nawet, gdybym miał się już nigdy im nie przyjrzeć, zapamiętam je do końca życia, bo to były oczy mojej wymarzonej dziewczyny.
Przywitaliśmy się i gadkę przechwycił Harry, miałem trochę czasu, by się rozejrzeć. Szukałem jej w dalszych rzędach, bo nie wierzyłem, bym miał aż takie szczęście spotkać ją w pierwszym. Gdy dochodziłem do drugiego pasma ludzi, zacząłem tracić nadzieję
- Więc zostaje mi telefon – pomyślałem.
Odwróciłem głowę w stronę Harrego i nagle... Przed moimi oczami zafalowała pastelowa spódniczka i długie brązowe włosy. Musiałem się przyjrzeć, bo nie wierzyłem. Tak... TAK TO ONA!
- LIAM! – krzyknąłem do przyjaciela i kiwnąłem głową w stronę dziewczyn. Nic nie odpowiedział, uśmiechnął się tylko. Podszedł, poklepał mnie po ramieniu.
- Mówiłem, że to będzie wyjątkowy koncert – szepnął mi na ucho. - Intuicja nigdy mnie nie zawodzi.
- Stary! Może jesteś kobietą? – zażartowałem.
- Bardzo zabawne Niall! – odburknął kumpel i uderzył mnie w ramie.
Wszystko szło wspaniale, utrzymywałem z nią kontakt wzrokowy, a Mary chyba nie miała nic przeciwko. Przedostatnia piosenka... Już niedługo będę musiał pożegnać się z błyszczącymi tęczówkami... Żołądek stawał mi w gardle, gdy o tym myślałem. Nagle chłopcy na boku zaczęli coś szeptać, zanim zdążyłem podejść wszyscy rozeszli się już po scenie.
- Co jest ? Co oni kombinują? – pomyślałem.
Louis odpowiedział na moje pytanie, jakby czytał mi w myślach.
- Kochani, chcemy by ten koncert różnił się od pozostałych, więc na scenę wybierzemy pięć dziewcząt i to właśnie dla nich zaśpiewamy piosenkę Little things.
Arenę ogarnął niewyobrażalny pisk, którego jeszcze nigdy wcześniej nie słyszałem. Widziałem, że dziewczyna w drugim rzędzie zemdlała.
– Szkoda - pomyślałem.
Louis kontynuował.
- Ale tylko dwóch z nas wybierze dziewczyny z pierwszego rzędu, reszta z nas pójdzie tam, gdzie macie ograniczoną widoczność, żeby wszystko odbyło się fair – tłumaczył wszystko po kolei.
- Boże, co za wstyd... Ale to jest moja szansa, oczywiście jeżeli to ja będę wybierał dziewczyny z miejsc VIP* - mówiłem sam do siebie w myślach.
Liam właśnie mówił, kto będzie miał to szczęście.
- Z pierwszych rzędów dziewczyny wybiorą… Zayn i… Harry
- CO?! – głos w mojej głowie zaczął krzyczeć i wrzeszczeć.
- Albo nie! Zayn i Niall! Powodzenia dziewczyny! – Liam puścił mi oczko. Po pierwszych słowach, myślałem, że zacznę skakać mu po głowie ze złości, ale później poczułem, jak bardzo zalazł mi za skórę, jednocześnie dziękując Bogu za tak wspaniałych przyjaciół. Zayn wybierał pierwszy, nie wiedziałem, jakie ma zamiary, ale moim oczom ukazała się najlepsza przyjaciółka mojej dziewczyny… Znaczy Mary!
- Teraz ja... – zacząłem się zastanawiać.- No... Mary, gdzie ty jesteś?

Podszedłem niepewnie do Zuzy - zdaje się, że właśnie tak przedstawiła nam ją niebieskooka.
- Gdzie jest do cholery Mary? – spytałem szeptem.
- Poszła do toalety zanim ogłosiliście swoje zamiary, może zaraz wróci. Ma czas dopóki chłopaki nie wybiorą dziewczyn z tyłów.
Czekałem chwilkę, patrząc się w stronę wyjścia z toalet.
- JEST! – krzyknąłem w duchu. - Widzę ją!
To była odpowiednia chwila, by dowiedziała się o moich planach.
- A moją wybranką będzie TA dziewczyna – wskazałem na nią palcem, a reflektor powędrował na jej smukłe ciało.
Nie ukrywam, była w szoku, nie wiedziała zupełnie o co chodzi. Ale gdy zobaczyła swoją najlepszą przyjaciółkę uśmiechnęła się. Widząc mnie, jej oczy tajemniczo zabłyszczały. Nie była taka, jak wszystkie. Była wyjątkowa. Przechodząc dotknęła swoją dłonią mojej. I wtedy poczułem to ciepło, o którym wspominał mi Liam będąc z Danielle.
Chłopaki wrócili z trójką zapłakanych dziewczyn. Usadowiliśmy je na krześle i zaczęliśmy śpiewać. Nigdy wcześniej tak się nie denerwowałem, śpiewając tę solówkę, nigdy wcześniej moje ręce się nie pociły, a teraz? Teraz to był największy stres, jaki kiedykolwiek przeżyłem. Był nawet większy od tego, gdy wchodziłem na scenę podczas Xfactor.
- Dobra masz 10 sekund, za chwilę twoje solo – pomyślałem.
Uklęknąłem i spojrzałem w jej roześmiane oczy tak głęboko, jak to było możliwe. Z każdą sekundą rumieniła się coraz bardziej. Marzyłem, by objąć jej policzki i wycałować każdy ich fragment, jednak nie mogłem tego zrobić. Kończąc, wstałem i musnąłem ustami jej policzek. Uśmiechnęła się i bezdźwięcznie wypowiedziała „dziękuję”.
Tak, to był zdecydowanie najlepszy koncert i zapamiętam go na długo. Ale co teraz? Czy nasze drogi się rozejdą? A jak ona mnie nie chce i pisanie do niej nic nie da? Boże dopomóż.


czwartek, 1 sierpnia 2013

OPOWIADANIE CZ. V

Czułam, że zaraz upadnę.
- Muszę usiąść! TERAZ.
Liam wstał i ustąpił mi miejsca, bym mogła przeanalizować w myślach to, co przed chwilą się zdarzyło. Mój wymarzony chłopak, sławny chłopak, który do tej pory nie miał o mnie pojęcia - NIALL HORAN – powiedział, że JA mam ładne oczy, że nie może doczekać się ich widoku. Nie wiedziałam, co mam ze sobą zrobić. To było jak sen. Sen zbyt piękny, by się spełnił.
- Uszczypnijcie mnie...
- Co?
- No uszczypnijcie! – powtórzyłam. - Au!
Wzięłam głęboki oddech, zbadałam wzrokiem każdą z osób, która stała wokół mnie. Zatrzymałam się na lekko zmartwionej twarzy blondyna. W końcu musiałam coś powiedzieć...
- Więc.. Wy jesteście One Direction, ty jesteś Niall Horan – wskazałam na chłopaka - a ty jesteś moją najlepszą przyjaciółką…
„Mogłaś powiedzieć wszystko, ale czy musiałaś coś tak głupiego?” – skarciłam się w myślach.
Patrzyli na mnie, jakbym dostała zaniku pamięci. Postanowiłam, że wstanę i zacznę od nowa.
- A więc tak... Ja jestem Mary, a to jest Zuzia, miło mi - wyciągnęłam dłoń w stronę każdego z chłopaków. Jako ostatni uścisnął ją Niall i znów poczułam jego wzrok na mojej twarzy. Zwróciłam się teraz bezpośrednio do niego.
- Ty jesteś tajemniczym właścicielem telefonu, tak?
- No tak... To niesamowite prawda?
- Tak, tak jasne... Jak to się stało, że nie poznałam cię, gdy na ciebie wpadłam?
- Wiesz, spieszyło ci się i to chyba nawet bardzo – powiedział puszczając mi oczko. Lekko się zarumieniłam, przypominając sobie, że w chwili kiedy spotkałam swojego idola, myślałam głównie o tym, by zdążyć do WC.
Ochroniarz był trochę zniecierpliwiony, bo fanki na zewnątrz całą frustrację wyładowywały na nim. Westchnęłam głęboko, nie wiedziałam co powinnam teraz zrobić.
- Miło było was poznać osobiście, ale na nas chyba już pora. Macie jeszcze „parę” fanek do poznania - obdarzyłam ich szerokim uśmiechem. - I Niall… Oddaje telefon mam nadzieję, że nic w nim nie zepsułam.
Irlandczyk uśmiechnął się blado i oddał mi moją komórkę. Nasze spojrzenia spotkały się ostatni raz przed naszym wyjściem. Kiedy wychodziłyśmy, Zuza cały czas była uśmiechnięta.
- Co jest?
- A co ma być? Nie mogę się uśmiechać?
Znałam ją doskonale.
- Który? – zapytałam bez ogródek.
- Co który?
- No który ci się spodobał? – powtórzyłam pytanie, widząc, że zdziwienie nie znika z twarzy mojej przyjaciółki. Zero odpowiedzi. - ZUZIA!
- No dobra, masz mnie... Zayn.
- Wiedziałam – teraz to moją twarz rozświetlił szeroki uśmiech. - Czy wy czasem nie rozmawialiście ze sobą?
- Tylko chwilę. Opowiedziałam mu o co chodziło z waszą zamianą telefonów... Szkoda – westchnęła.
- Chodźmy już. Zobaczymy ich dzisiaj pewnie ostatni raz, jesteśmy w pierwszym rzędzie – damy radę.
*Perspektywa Nialla*
Liam po całym wydarzeniu zabrał mnie na bok.
- Stary, o co tu chodzi?
- No w sumie to sam nie mogę w to uwierzyć. Bo widzisz... Na lotnisku wczoraj wpadła na mnie ta dziewczyna i upuściliśmy wszystko na ziemię, wtedy pewnie doszło do zamiany telefonów.
- Ale to nie rozmawiałeś z nią wczoraj? -  dopytywał przyjaciel.
- Po wypadku nie, nie rozpoznała mnie. Śpieszyło jej się do… toalety. A później ja rozpoznałem ją, jak dawałem autograf.
- Wiem, wiem ja też ją stamtąd pamiętam. I co zamierzasz z tym zrobić?
- Z czym? Oddała mi telefon, ja jej jesteśmy kwita – uśmiechnąłem się bezradnie.
- Niall... Mnie nie oszukasz. Podoba ci się i to widać, nie odpuszczaj. Zawsze chciałeś umawiać się z fanką.
-Liam... Ale to nie takie proste. Jak mam niby się z nią spotkać?
Czułem, że w tej sprawie jestem bez szans. Że nie ma dla mnie jakiejkolwiek szansy, pomimo że tak bardzo mi zależy.
Z zamyślenia wyrwał mnie głos Liama.
- Głąbie! Przecież masz jej numer telefonu!
- No tak – uśmiechnąłem się szeroko - dzięki stary. Jestem jeszcze w szoku, może dlatego ciężko jest mi myśleć racjonalnie.
- Rozumiem, chodź już, za dziesięć minut wychodzimy na scenę... A! Niall?
- Tak?
- Czuję, że ten koncert będzie wyjątkowy.
Zdziwiłem się. Co takiego miał na myśli Liam?
- Dlaczego? Koncert jak koncert... Kochamy to – powiedziałem, dalej nie rozumiejąc toku myślenia przyjaciela.
- On będzie jedyny w swoim rodzaju. Przeczucie.
Nie odpowiedziałem już nic. Ale chyba miałem nadzieję, że ma rację. Moje myśli zaprzątały te cudowne błękitne oczy… Lazurowe oczy, pięknej szatynki o imieniu Mary.

LICZĘ NA WASZE OPINIE ♥ 

OPOWIADANIE CZ. IV


Rano obudziłam się pierwsza - to pewnie z podekscytowania. Zuza jak zwykle przekopała pościel i spała tylko częścią ciała na łóżku. Taki widok mimowolnie wywołał na mojej twarzy uśmiech. Zeszłam na dół i spojrzałam na zegar przy schodach. 7:24. - Kurczę, tak wcześnie ? Pewnie nikt jeszcze nie wstał – pomyślałam.  W kuchni przywitała mnie Lazzy, skacząc i liżąc mnie po dłoniach. Rozejrzałam się dookoła. Kuchnia była naprawdę olbrzymia! Dwuskrzydłowa lodówka, marmurowe blaty, profesjonalny ekspres do kawy i świeże przyprawy na półeczkach. Bałam się czegokolwiek dotknąć, ale byłam niesamowicie głodna i chcąc nie chcąc, musiałam coś upichcić. Zajrzałam do lodówki i zaraz potem do szafki obok kuchenki. Znalazłam to, co chciałam. Mleko, mąka, jajka, cukier i gofrownica! Marzyłam o takim śniadaniu w Londynie. Zjadałam i udałam się na górę. Wzięłam swoje szare dresy i top zakrywający tylko stanik. Ze względu na piękną pogodę za oknem postanowiłam zadbać o swoje zdrowie i przebiec się po okolicy. Wychodząc przyjrzałam się dokładnie domowi, w którym mieszkałam. Był ogromny, biały z czarnym dachem i małym żywopłotem od strony ganku. Okolica wyglądała na zamieszkałą przez dość zamożnych ludzi. Włożyłam słuchawki w uszy i żeby się zmobilizować włączyłam „One way or another”. Po kilkunastu metrach mój wzrok przykuła willa z basenem oświetlonym lampkami. Była dużo większa od domu, w którym obecnie znajdowałam się z Zuzią. Pomyślałam, że muszą mieszkać tam jakieś szychy. Kątem oka zauważyłam, że ktoś przygląda mi się z okna na drugim piętrze. Nie mogłam dostrzec twarzy, więc po prostu to zignorowałam i zawróciłam w stronę domu. Wchodząc usłyszałam rozmowę państwa Hook w salonie, nakryłam się bluzą i przywitałam się z gospodarzami. Po cichu, by nie obudzić przyjaciółki weszłam do pokoju – była strasznym śpiochem. Poszłam pod prysznic, umyłam włosy i nałożyłam maseczkę. Po wysuszeniu brązowych włosów uplotłam z nich dwa warkocze, by na koncert były naturalnie pokręcone. Wychodząc zobaczyłam, że Zuzia już nie śpi. Posprzątałyśmy bajzel, który zrobiłyśmy wczoraj i o godzinie czternastej opuściłyśmy pokój. Wzięłyśmy Lazzy i poszłyśmy do parku na przeciwko. Na rozmowach o koncercie czas płynął bardzo szybko. Nagle na telefon przyszedł sms - już nie krępowałam się z zaglądaniem w skrzynkę odbiorczą – o treści: „Dzień dobry pięknooka x Spotkanie aktualne ?” Zuzia uśmiechnęła się cwaniacko, dając mi do zrozumienia, że chłopak, którego telefon mam właśnie w ręku jest mną zainteresowany. Odpisałam twierdząco i schowałam iphona do torebki. O osiemnastej zaczęłyśmy robić się na bóstwo, w końcu miałyśmy bilety M&G. Jednak przez problem z dojazdem, spóźniłyśmy się piętnaście minut. Trochę posmutniałam, że nie udało mi się spotkać z właścicielem telefonu, ale za chwilę miałyśmy wchodzić na spotkanie z chłopakami. Pod areną tłum fanek przepychał się by wejść jako pierwsze. Wbrew pozorom nie czekałyśmy długo, ochroniarz zaprowadził nas do sali, w której czekali chłopcy. Serce zabiło mi mocniej. Przywitałyśmy się z chłopakami. Dziwne, ale Liam i Zayn rozpoznali mnie z wczorajszego spotkania na lotnisku. Hm, może widzieli jak się czołgam ? Cały czas miałam wrażenie, że wzrok słodkiego blondyna przeżera mnie na wskroś. Po zrobionym zdjęciu miałyśmy już wychodzić, gdy nagle Niall złapał mnie za ramię i kazał chwilę poczekać. Moje podniecenie sięgało zenitu. Wpadł do pomieszczenia i przyłożył telefon do swojego ucha, najwyraźniej do kogoś dzwonił ale dlaczego? I w tej chwili stało się coś dziwnego. Telefon w mojej torebce zaczął dzwonić, nie widziałam w tym nic nadzwyczajnego dopóki nie odebrałam i nie usłyszałam w słuchawce głosu Niall’a – tak! Tego, który przed minutą dał mi swój autograf i tak, tego, który teraz stał przede mną. Zuzka otworzyła buzię ze zdziwienia, również chłopcy byli zszokowani obrotem spraw, ale z twarzy Irlandczyka nie znikał uśmiech. Czy to znaczy, że chłopak który uważa moje oczy za piękne to sam Niall, Niall Horan z One Direction?
Ta cześć jest krótka, więc zaraz od razu dodam V. Mam lekkie wyrzuty sumienia, że są one tak zwięzłe więc postaram się pisać o wiele dłuższe :) Całusy ~Ola