Przywitaliśmy się i gadkę przechwycił Harry, miałem trochę czasu, by się rozejrzeć. Szukałem jej w dalszych rzędach, bo nie wierzyłem, bym miał aż takie szczęście spotkać ją w pierwszym. Gdy dochodziłem do drugiego pasma ludzi, zacząłem tracić nadzieję
- Więc zostaje mi telefon – pomyślałem.
Odwróciłem głowę w stronę Harrego i nagle... Przed moimi oczami zafalowała pastelowa spódniczka i długie brązowe włosy. Musiałem się przyjrzeć, bo nie wierzyłem. Tak... TAK TO ONA!
- LIAM! – krzyknąłem do przyjaciela i kiwnąłem głową w stronę dziewczyn. Nic nie odpowiedział, uśmiechnął się tylko. Podszedł, poklepał mnie po ramieniu.
- Mówiłem, że to będzie wyjątkowy koncert – szepnął mi na ucho. - Intuicja nigdy mnie nie zawodzi.
- Stary! Może jesteś kobietą? – zażartowałem.
- Bardzo zabawne Niall! – odburknął kumpel i uderzył mnie w ramie.
Wszystko szło wspaniale, utrzymywałem z nią kontakt wzrokowy, a Mary chyba nie miała nic przeciwko. Przedostatnia piosenka... Już niedługo będę musiał pożegnać się z błyszczącymi tęczówkami... Żołądek stawał mi w gardle, gdy o tym myślałem. Nagle chłopcy na boku zaczęli coś szeptać, zanim zdążyłem podejść wszyscy rozeszli się już po scenie.
- Co jest ? Co oni kombinują? – pomyślałem.
Louis odpowiedział na moje pytanie, jakby czytał mi w myślach.
- Kochani, chcemy by ten koncert różnił się od pozostałych, więc na scenę wybierzemy pięć dziewcząt i to właśnie dla nich zaśpiewamy piosenkę Little things.
Arenę ogarnął niewyobrażalny pisk, którego jeszcze nigdy wcześniej nie słyszałem. Widziałem, że dziewczyna w drugim rzędzie zemdlała.
– Szkoda - pomyślałem.
Louis kontynuował.
- Ale tylko dwóch z nas wybierze dziewczyny z pierwszego rzędu, reszta z nas pójdzie tam, gdzie macie ograniczoną widoczność, żeby wszystko odbyło się fair – tłumaczył wszystko po kolei.
- Boże, co za wstyd... Ale to jest moja szansa, oczywiście jeżeli to ja będę wybierał dziewczyny z miejsc VIP* - mówiłem sam do siebie w myślach.
Liam właśnie mówił, kto będzie miał to szczęście.
- Z pierwszych rzędów dziewczyny wybiorą… Zayn i… Harry
- CO?! – głos w mojej głowie zaczął krzyczeć i wrzeszczeć.
- Albo nie! Zayn i Niall! Powodzenia dziewczyny! – Liam puścił mi oczko. Po pierwszych słowach, myślałem, że zacznę skakać mu po głowie ze złości, ale później poczułem, jak bardzo zalazł mi za skórę, jednocześnie dziękując Bogu za tak wspaniałych przyjaciół. Zayn wybierał pierwszy, nie wiedziałem, jakie ma zamiary, ale moim oczom ukazała się najlepsza przyjaciółka mojej dziewczyny… Znaczy Mary!
- Teraz ja... – zacząłem się zastanawiać.- No... Mary, gdzie ty jesteś?
Podszedłem niepewnie do Zuzy - zdaje się, że właśnie tak przedstawiła nam ją niebieskooka.
- Gdzie jest do cholery Mary? – spytałem szeptem.
- Poszła do toalety zanim ogłosiliście swoje zamiary, może zaraz wróci. Ma czas dopóki chłopaki nie wybiorą dziewczyn z tyłów.
Czekałem chwilkę, patrząc się w stronę wyjścia z toalet.
- JEST! – krzyknąłem w duchu. - Widzę ją!
To była odpowiednia chwila, by dowiedziała się o moich planach.
- A moją wybranką będzie TA dziewczyna – wskazałem na nią palcem, a reflektor powędrował na jej smukłe ciało.
Nie ukrywam, była w szoku, nie wiedziała zupełnie o co chodzi. Ale gdy zobaczyła swoją najlepszą przyjaciółkę uśmiechnęła się. Widząc mnie, jej oczy tajemniczo zabłyszczały. Nie była taka, jak wszystkie. Była wyjątkowa. Przechodząc dotknęła swoją dłonią mojej. I wtedy poczułem to ciepło, o którym wspominał mi Liam będąc z Danielle.
Chłopaki wrócili z trójką zapłakanych dziewczyn. Usadowiliśmy je na krześle i zaczęliśmy śpiewać. Nigdy wcześniej tak się nie denerwowałem, śpiewając tę solówkę, nigdy wcześniej moje ręce się nie pociły, a teraz? Teraz to był największy stres, jaki kiedykolwiek przeżyłem. Był nawet większy od tego, gdy wchodziłem na scenę podczas Xfactor.
- Dobra masz 10 sekund, za chwilę twoje solo – pomyślałem.
Uklęknąłem i spojrzałem w jej roześmiane oczy tak głęboko, jak to było możliwe. Z każdą sekundą rumieniła się coraz bardziej. Marzyłem, by objąć jej policzki i wycałować każdy ich fragment, jednak nie mogłem tego zrobić. Kończąc, wstałem i musnąłem ustami jej policzek. Uśmiechnęła się i bezdźwięcznie wypowiedziała „dziękuję”.
Tak, to był zdecydowanie najlepszy koncert i zapamiętam go na długo. Ale co teraz? Czy nasze drogi się rozejdą? A jak ona mnie nie chce i pisanie do niej nic nie da? Boże dopomóż.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz