czwartek, 1 sierpnia 2013

OPOWIADANIE CZ. IV


Rano obudziłam się pierwsza - to pewnie z podekscytowania. Zuza jak zwykle przekopała pościel i spała tylko częścią ciała na łóżku. Taki widok mimowolnie wywołał na mojej twarzy uśmiech. Zeszłam na dół i spojrzałam na zegar przy schodach. 7:24. - Kurczę, tak wcześnie ? Pewnie nikt jeszcze nie wstał – pomyślałam.  W kuchni przywitała mnie Lazzy, skacząc i liżąc mnie po dłoniach. Rozejrzałam się dookoła. Kuchnia była naprawdę olbrzymia! Dwuskrzydłowa lodówka, marmurowe blaty, profesjonalny ekspres do kawy i świeże przyprawy na półeczkach. Bałam się czegokolwiek dotknąć, ale byłam niesamowicie głodna i chcąc nie chcąc, musiałam coś upichcić. Zajrzałam do lodówki i zaraz potem do szafki obok kuchenki. Znalazłam to, co chciałam. Mleko, mąka, jajka, cukier i gofrownica! Marzyłam o takim śniadaniu w Londynie. Zjadałam i udałam się na górę. Wzięłam swoje szare dresy i top zakrywający tylko stanik. Ze względu na piękną pogodę za oknem postanowiłam zadbać o swoje zdrowie i przebiec się po okolicy. Wychodząc przyjrzałam się dokładnie domowi, w którym mieszkałam. Był ogromny, biały z czarnym dachem i małym żywopłotem od strony ganku. Okolica wyglądała na zamieszkałą przez dość zamożnych ludzi. Włożyłam słuchawki w uszy i żeby się zmobilizować włączyłam „One way or another”. Po kilkunastu metrach mój wzrok przykuła willa z basenem oświetlonym lampkami. Była dużo większa od domu, w którym obecnie znajdowałam się z Zuzią. Pomyślałam, że muszą mieszkać tam jakieś szychy. Kątem oka zauważyłam, że ktoś przygląda mi się z okna na drugim piętrze. Nie mogłam dostrzec twarzy, więc po prostu to zignorowałam i zawróciłam w stronę domu. Wchodząc usłyszałam rozmowę państwa Hook w salonie, nakryłam się bluzą i przywitałam się z gospodarzami. Po cichu, by nie obudzić przyjaciółki weszłam do pokoju – była strasznym śpiochem. Poszłam pod prysznic, umyłam włosy i nałożyłam maseczkę. Po wysuszeniu brązowych włosów uplotłam z nich dwa warkocze, by na koncert były naturalnie pokręcone. Wychodząc zobaczyłam, że Zuzia już nie śpi. Posprzątałyśmy bajzel, który zrobiłyśmy wczoraj i o godzinie czternastej opuściłyśmy pokój. Wzięłyśmy Lazzy i poszłyśmy do parku na przeciwko. Na rozmowach o koncercie czas płynął bardzo szybko. Nagle na telefon przyszedł sms - już nie krępowałam się z zaglądaniem w skrzynkę odbiorczą – o treści: „Dzień dobry pięknooka x Spotkanie aktualne ?” Zuzia uśmiechnęła się cwaniacko, dając mi do zrozumienia, że chłopak, którego telefon mam właśnie w ręku jest mną zainteresowany. Odpisałam twierdząco i schowałam iphona do torebki. O osiemnastej zaczęłyśmy robić się na bóstwo, w końcu miałyśmy bilety M&G. Jednak przez problem z dojazdem, spóźniłyśmy się piętnaście minut. Trochę posmutniałam, że nie udało mi się spotkać z właścicielem telefonu, ale za chwilę miałyśmy wchodzić na spotkanie z chłopakami. Pod areną tłum fanek przepychał się by wejść jako pierwsze. Wbrew pozorom nie czekałyśmy długo, ochroniarz zaprowadził nas do sali, w której czekali chłopcy. Serce zabiło mi mocniej. Przywitałyśmy się z chłopakami. Dziwne, ale Liam i Zayn rozpoznali mnie z wczorajszego spotkania na lotnisku. Hm, może widzieli jak się czołgam ? Cały czas miałam wrażenie, że wzrok słodkiego blondyna przeżera mnie na wskroś. Po zrobionym zdjęciu miałyśmy już wychodzić, gdy nagle Niall złapał mnie za ramię i kazał chwilę poczekać. Moje podniecenie sięgało zenitu. Wpadł do pomieszczenia i przyłożył telefon do swojego ucha, najwyraźniej do kogoś dzwonił ale dlaczego? I w tej chwili stało się coś dziwnego. Telefon w mojej torebce zaczął dzwonić, nie widziałam w tym nic nadzwyczajnego dopóki nie odebrałam i nie usłyszałam w słuchawce głosu Niall’a – tak! Tego, który przed minutą dał mi swój autograf i tak, tego, który teraz stał przede mną. Zuzka otworzyła buzię ze zdziwienia, również chłopcy byli zszokowani obrotem spraw, ale z twarzy Irlandczyka nie znikał uśmiech. Czy to znaczy, że chłopak który uważa moje oczy za piękne to sam Niall, Niall Horan z One Direction?
Ta cześć jest krótka, więc zaraz od razu dodam V. Mam lekkie wyrzuty sumienia, że są one tak zwięzłe więc postaram się pisać o wiele dłuższe :) Całusy ~Ola

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz