piątek, 30 sierpnia 2013

OPOWIADANIE CZ.XII

-  To wszystko, co mówisz jest bardzo miłe, ale… właściwie to nie ma żadnego ale. Masz rację, jako twoja fanka wiem o tobie dużo, ale tylko z Internetu. Nie znam twoich zwyczajów i zachowań. Tak bardzo się cieszę, że mogę siedzieć tu teraz z tobą, z wami. Nigdy nie zapomnę tego, co przed chwilą mi powiedziałeś. Mogę jedynie cię zapewnić, że kocham błękit twoich oczu, znam na pamięć każdy pieprzyk na twojej twarzy, a zapach twoich perfum nie daje moim zmysłom spokoju. Poczekajmy z tym wszystkim jeszcze trochę, poznajmy się lepiej – gdy skończyłam, moje oczy się zaszkliły. Słowa które przed chwilą wypowiedział blondyn były najpiękniejszymi słowami, jakie usłyszałam przez całe moje życie. Jeszcze nikt, nigdy nie wzruszył mnie tak bardzo jak Niall.
- Rozumiem, nie chciałem, by to wszystko wyszło już dzisiaj, ale nie żałuję. Gdy skończyłem pomyślałem, że zrobiłem z siebie głupka i że cię spłoszyłem. Trochę dzisiaj wypiłem, ale to chyba z nerwów, a ponoć pijany człowiek, mówi to czego bał się powiedzieć na trzeźwo. Musnęłam wargami jego zimny policzek, a w głośnikach zabrzmiała wolna piosenka. Wstałam z ławki i wyciągnęłam do niego rękę. Nigdy nie postąpiłabym tak z obcym chłopakiem, ale Irlandczyk miał rację. Czułam jakbym znała go od zawsze.
*Perspektywa Niall’a*
- Wstała, pewnie serio ją spłoszyłam, a ona chciała być po prostu miła – pomyślałem i uderzyłem z otwartej ręki w swoje czoło. Z moich krótkich przemyśleń wyrwało mnie delikatne chrząknięcie za moimi plecami. Odwróciłem się i ujrzałem dłoń Mary. Dopiero teraz, do moich uszu dobiegła piosenka, która leciała w tle. „Give me love”. Dziewczyna przede mną uśmiechała się i czekała na moją reakcję.
Delikatnie chwyciłem jej dłoń i podszedłem do niej. Niebieskooka pociągnęła mnie bardziej na środek ogrodu. Byliśmy sami, reszta przygotowywała drinki w kuchni, co powinienem teraz zrobić?
*Perspektywa Mary*
Staliśmy w centrum ogrodu. Poczułam dłonie chłopaka na mojej talii i nawet przez bluzę czułam, że są zimne. Objęłam jego szyję i zaczęliśmy kołysać się to w jedną, to w drugą stronę. Nie spuszczałam wzroku z jego błękitnych, jak niebo, tęczówek. Ta chwila mogłaby trwać latami.
Niall zatrząsł się.
- Zimno ci. Może wejdziemy do środka? – szepnęłam, by nie zepsuć nastroju.
- Nie. Tu, z tobą jest mi dobrze – uśmiechnął się, a na moich policzkach, kolejny raz w tym dniu, zawitał rumieniec.
Nie mogłam patrzeć jak się telepie. Przysunęłam się bliżej i schowałam twarz w zagłębieniu jego szyi. Może w ten sposób zrobi mu się chociaż trochę cieplej. Poczułam, że uścisk w którym trzymał mnie blondyn, zacieśnił się. Widać mój pomysł się sprawdził.
Piosenka się skończyła, żadne z nas nie wiedziało jak zakończyć tą chwilę. Może po prostu, żadne z nas nie chciało tego robić.
Nigdy wcześniej nie robiłam pierwszego kroku, nie mówiłam takich rzeczy jak dzisiaj nikomu wprost. Zawsze robiłam to na okrętkę, tym samym komplikując wszelakie sprawy. Tym razem chciałam, by wszystko ułożyło się tak, jak to sobie wyobrażałam. Wiedziałam, że Niall był pijany, a mnie siedmio procentowe piwo również uderzyło do głowy. Na tę chwilę, nic lepszego nie przyszło mi do głowy, więc…

*Perspektywa Niall’a*
Było tak cudownie. Ona czuła, że jest mi zimno, a mnie było to obojętne, nie chciałem się z nią rozstawać. Myślałem tylko to tym, by ta chwila trwała jak najdłużej. Spojrzałem na jej pełne usta… Chciałem, tak bardzo chciałem ich spróbować, ale przecież powiedziała, żebyśmy poczekali. Nastała cisza, nie była krępująca tylko… Czy ja wiem - romantyczna? Tak, to chyba dobre określenie.
Nie spodziewałem się niczego ze strony Mary, ale ona jako pierwsza wykonała ruch. Dotknęła moich policzków i ujęła je w dłonie. Czyżby miała ochotę na to samo, co ja? Uśmiechnęła się lekko i powiedziała „Dziękuję”.
- Co?! – Krzyknąłem w myślach. Znałem ją, znałem i wiedziałem, że po prostu się wstydziła. Musiałem to zrobić, było to ryzykowne, ale nie dam przepaść takiej chwili.
*Perspektywa Mary*
- Dlaczego powiedziałaś dziękuję?! Miałaś go pocałować, a nie gadać bzdury! – Mówiłam do siebie w myślach. Już miałam odchodzić w stronę ogniska, ale blondyn chwycił mnie delikatnie za dłoń i przyciągnął do siebie raz jeszcze. Teraz to moje policzki spoczywały w jego dłoniach.
- O BOŻE, CHCE MNIE POCAŁOWAĆ! On chyba naprawdę potrafi wyczytać wszystko z moich oczu - wykrzyczałam w głowie.
Nie mówił nic… Złożył drobne pocałunki zaczynając od mojego czoła, później oby dwa poliki, kończąc na nosie. Po tym spojrzał mi w oczy, szukając pozwolenia na kolejny ruch. Z boku całe to zdarzenie mogło wyglądać jak jakiś rytuał, ale mnie się podobało. Znaczyło to, że liczył się z moim zdaniem i mnie szanował. Mrugnęłam na znak zgody i przymknęłam oczy. Ucałował kąciki ust i znów odsunął twarzy, by wyczytać z mojej twarzy pozwolenie. W tym wszystkim najpiękniejsze było to, że rozumieliśmy się bez słów. Była między nami więź porozumienia, którą w innych przypadkach zdobywa się po latach znajomości. A my? My znaliśmy się raptem dwa dni. Ale widziałam, że Niall bał się… Bał się, że nie spodoba mi się to, co zrobi. Wzięłam sprawy w swoje ręce.
- Zrób to – wyszeptałam z lekkim uśmiechem. Irlandczyk zaśmiał się.
- Miałem nadzieję, że to powiesz – zdanie zostało ukoronowane pełnym ciepła i uczucia pocałunkiem. Nie był on zachłanny. Był delikatny, jakbyśmy poznawali nasze usta. Jego wargi były słodkie, mimo wypitego wcześniej alkoholu. Poczułam jak jego kąciki ust unoszą się do góry i tworzą uśmiech, więc i ja się uśmiechałam. To była chwila jak z filmu… To była chwila jak z historii, którą opowiadała mi Zuzia w dzień zamiany telefonów. Nie chcę, by nasza znajomość zakończyła się kiedykolwiek… Było mi z nim tak dobrze.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz