czwartek, 1 sierpnia 2013

OPOWIADANIE CZ. V

Czułam, że zaraz upadnę.
- Muszę usiąść! TERAZ.
Liam wstał i ustąpił mi miejsca, bym mogła przeanalizować w myślach to, co przed chwilą się zdarzyło. Mój wymarzony chłopak, sławny chłopak, który do tej pory nie miał o mnie pojęcia - NIALL HORAN – powiedział, że JA mam ładne oczy, że nie może doczekać się ich widoku. Nie wiedziałam, co mam ze sobą zrobić. To było jak sen. Sen zbyt piękny, by się spełnił.
- Uszczypnijcie mnie...
- Co?
- No uszczypnijcie! – powtórzyłam. - Au!
Wzięłam głęboki oddech, zbadałam wzrokiem każdą z osób, która stała wokół mnie. Zatrzymałam się na lekko zmartwionej twarzy blondyna. W końcu musiałam coś powiedzieć...
- Więc.. Wy jesteście One Direction, ty jesteś Niall Horan – wskazałam na chłopaka - a ty jesteś moją najlepszą przyjaciółką…
„Mogłaś powiedzieć wszystko, ale czy musiałaś coś tak głupiego?” – skarciłam się w myślach.
Patrzyli na mnie, jakbym dostała zaniku pamięci. Postanowiłam, że wstanę i zacznę od nowa.
- A więc tak... Ja jestem Mary, a to jest Zuzia, miło mi - wyciągnęłam dłoń w stronę każdego z chłopaków. Jako ostatni uścisnął ją Niall i znów poczułam jego wzrok na mojej twarzy. Zwróciłam się teraz bezpośrednio do niego.
- Ty jesteś tajemniczym właścicielem telefonu, tak?
- No tak... To niesamowite prawda?
- Tak, tak jasne... Jak to się stało, że nie poznałam cię, gdy na ciebie wpadłam?
- Wiesz, spieszyło ci się i to chyba nawet bardzo – powiedział puszczając mi oczko. Lekko się zarumieniłam, przypominając sobie, że w chwili kiedy spotkałam swojego idola, myślałam głównie o tym, by zdążyć do WC.
Ochroniarz był trochę zniecierpliwiony, bo fanki na zewnątrz całą frustrację wyładowywały na nim. Westchnęłam głęboko, nie wiedziałam co powinnam teraz zrobić.
- Miło było was poznać osobiście, ale na nas chyba już pora. Macie jeszcze „parę” fanek do poznania - obdarzyłam ich szerokim uśmiechem. - I Niall… Oddaje telefon mam nadzieję, że nic w nim nie zepsułam.
Irlandczyk uśmiechnął się blado i oddał mi moją komórkę. Nasze spojrzenia spotkały się ostatni raz przed naszym wyjściem. Kiedy wychodziłyśmy, Zuza cały czas była uśmiechnięta.
- Co jest?
- A co ma być? Nie mogę się uśmiechać?
Znałam ją doskonale.
- Który? – zapytałam bez ogródek.
- Co który?
- No który ci się spodobał? – powtórzyłam pytanie, widząc, że zdziwienie nie znika z twarzy mojej przyjaciółki. Zero odpowiedzi. - ZUZIA!
- No dobra, masz mnie... Zayn.
- Wiedziałam – teraz to moją twarz rozświetlił szeroki uśmiech. - Czy wy czasem nie rozmawialiście ze sobą?
- Tylko chwilę. Opowiedziałam mu o co chodziło z waszą zamianą telefonów... Szkoda – westchnęła.
- Chodźmy już. Zobaczymy ich dzisiaj pewnie ostatni raz, jesteśmy w pierwszym rzędzie – damy radę.
*Perspektywa Nialla*
Liam po całym wydarzeniu zabrał mnie na bok.
- Stary, o co tu chodzi?
- No w sumie to sam nie mogę w to uwierzyć. Bo widzisz... Na lotnisku wczoraj wpadła na mnie ta dziewczyna i upuściliśmy wszystko na ziemię, wtedy pewnie doszło do zamiany telefonów.
- Ale to nie rozmawiałeś z nią wczoraj? -  dopytywał przyjaciel.
- Po wypadku nie, nie rozpoznała mnie. Śpieszyło jej się do… toalety. A później ja rozpoznałem ją, jak dawałem autograf.
- Wiem, wiem ja też ją stamtąd pamiętam. I co zamierzasz z tym zrobić?
- Z czym? Oddała mi telefon, ja jej jesteśmy kwita – uśmiechnąłem się bezradnie.
- Niall... Mnie nie oszukasz. Podoba ci się i to widać, nie odpuszczaj. Zawsze chciałeś umawiać się z fanką.
-Liam... Ale to nie takie proste. Jak mam niby się z nią spotkać?
Czułem, że w tej sprawie jestem bez szans. Że nie ma dla mnie jakiejkolwiek szansy, pomimo że tak bardzo mi zależy.
Z zamyślenia wyrwał mnie głos Liama.
- Głąbie! Przecież masz jej numer telefonu!
- No tak – uśmiechnąłem się szeroko - dzięki stary. Jestem jeszcze w szoku, może dlatego ciężko jest mi myśleć racjonalnie.
- Rozumiem, chodź już, za dziesięć minut wychodzimy na scenę... A! Niall?
- Tak?
- Czuję, że ten koncert będzie wyjątkowy.
Zdziwiłem się. Co takiego miał na myśli Liam?
- Dlaczego? Koncert jak koncert... Kochamy to – powiedziałem, dalej nie rozumiejąc toku myślenia przyjaciela.
- On będzie jedyny w swoim rodzaju. Przeczucie.
Nie odpowiedziałem już nic. Ale chyba miałem nadzieję, że ma rację. Moje myśli zaprzątały te cudowne błękitne oczy… Lazurowe oczy, pięknej szatynki o imieniu Mary.

LICZĘ NA WASZE OPINIE ♥ 

3 komentarze:

  1. To jest niesamowite.. *_* Czekam na kolejną część <33

    OdpowiedzUsuń
  2. Kocham Waszego Bloga !!!!!!!! *-*

    OdpowiedzUsuń
  3. Trzymasz w napięciu. Ja to jednak miałam szczęście, że mogłam pochłonąć całość tak szybko. Dziewczyny muszą czekać. Ale warto! Waaaaarto! Buziaki, wiesz, że kocham ♥

    OdpowiedzUsuń