poniedziałek, 2 września 2013

OPOWIADANIE CZ. XV

Hej Wszystkim!
Widzę liczbę wyświetleń, która powoduje na mojej twarzy uśmiech :) Ale...
Brak komentarzy mnie trochę dezorientuje. Nie wiem czy Wam się podoba, nie znam Waszych opinii, uwag i sugestii co do następnego rozdziału. 
Mało motywacji = Mało weny
Więc proszę, zostawiajcie po sobie jakiś ślad ♥
Buziaki
~Ola


Do kuchni weszłyśmy całe roześmiane, a nasi nowi znajomi też nie żałowali sobie śmiechu. Trochę posmutniałam, przypominając sobie, że w końcu musimy iść do domu. Miałam tylko nadzieję, że ich jeszcze zobaczę… Że zobaczę jeszcze mój prywatny ocean w oczach blondyna. Nie chciałam się żegnać, ale dochodziła dwunasta, nie możemy nadużywać gościnności.
- Hej, Kochani! – krzyknęłam, przerywając gwarną rozmowę. – My się zbieramy…
- Jak to?! – Louis podniósł się z krzesła, na którym do tej pory siedział. Zaśmiałam się.
- Lou, mieszkamy niedaleko, jeżeli tylko będziecie chcieli to będziecie wiedzieli, gdzie nas szukać – wzięłam kartkę z blatu i napisałam na niej adres. – A telefon od was zawsze odbiorę.
Niall uśmiechnął się do mnie i chyba dopiero teraz zauważył, że na moim ciele, wiszą jego ubrania.
- Naprawdę do twarzy ci w zielonym, a jeszcze bardziej uroczo wyglądasz w rzeczach, które należą do mnie – puścił oczko w moją stronę, a reszta wydała z siebie niepohamowane: „Uuu, Stary”.
- Gamonie – rzuciłam przez ramię i ruszyłam w stronę drzwi wyjściowych. Nawet nie zwróciłam uwagi kiedy Zuzka poszła uściskać Malika. Może ja też powinnam pożegnać się z blondaskiem w jakiś szczególny sposób? – przeszło mi przez myśl, ale na sam pomysł moja twarz zaczęła się czerwienić.
Gdy kończyłam zakładać buty, przyjaciółka doszła do mnie, kucnęła i powiedziała:
- Kochanie, bardzo się pogniewasz, jeżeli nie wrócę z tobą do domu ? – wypowiedziała te słowa z troską w głosie. Rozbawiło mnie zachowanie dziewczyny.
- Dlaczego miałabym się obrażać? A tak właściwie… To czemu mam wracać sama? Co planujesz? – zażądałam wytłumaczenia.
- Zayn zaproponował mi lody i podwózkę, wpadnę tylko do domu zmienić spodnie, ok? – odpowiedziała na pytania, a w jej oczach dostrzegłam zabawne iskierki.
- Dobra, idź… Ale masz u mnie dług! – pogroziłam palcem i przytuliłam Zuzię.
- Co się tu dzieje? – Zapytał Horan. – Tulicie się beze mnie?
- Em… To ja już spadam. Zayn, idziemy ?
Dlaczego musiała zawsze zrobić mi na złość ?
Zostałam sama z Irlandczykiem. Co miałam niby, do cholery powiedzieć? Żadne sensowne słowa nie przychodziły mi do głowy.
- Czemu nie idziecie razem? – Z zamyśleń wyrwał mnie ciepły głos Nialla.
- Yyy… No poszli tak jakby na randkę i muszę iść do domu sama – zupełnie nie rozumiałam swojego skrępowania. Przecież jeszcze siedem godzin temu, chciałam się do niego przytulać!
- To może… Oczywiście, jeżeli będziesz chciała… Ja ci potowarzyszę w drodze do domu, co ty na to? – zapytał bardzo niepewnie.
- Będzie mi miło, nawet nie wiesz jak bardzo – uśmiechnęłam się do blondyna. Chłopak rozpromienił się i ukazał rząd bielusieńkich zębów. W ekspresowym tempie założył buty i chwycił bluzę, na odchodnym rzucił tylko, że wychodzi i nie wie kiedy wróci. Niall, przez całą drogę rozśmieszał mnie, powodując kolejny ból głowy. Oczywiście nie miałam mu tego za złe, kochałam się śmiać, a tym bardziej w takim towarzystwie, jakie miałam obok. Dochodząc do domu trochę ucichliśmy.
- Wujostwo jest w pracy, może wejdziesz i poczekasz aż się przebiorę, a później pójdziemy się przejść? Świeże powietrze dobrze nam zrobi, wchodzisz w to? – przejęłam inicjatywę i wypaliłam na poczekaniu.
- Jasne!  W twoim towarzystwie zawsze – szybko odwróciłam się, gdyż na moich policzkach zagościł tak dobrze znany mi rumieniec. Po wejściu do środka, przywitał nas, wesoły do granic możliwości, pies.
- Jak się wabi? – Zapytał mój gość.
- Lazzy – odpowiedziałam. – Chcesz coś do picia?
- WODY! – oboje wybuchliśmy śmiechem, znowu. Po nalaniu picia do szklanek przekierowaliśmy się na górę.
- Poczekaj tutaj, ja pójdę do łazienki – powiedziałam wyciągając rzeczy z jeszcze nie wypakowanej walizki. Przez drzwi ubikacji cały czas prowadziliśmy rozmowę. Wypytał mnie o pochodzenie, rodzinę i takie podstawowe rzeczy. Nie wyglądałam jakoś szczególnie elegancko. Założyłam jasne jeansy, szary t-shirt, do tego czarne trampki, a na ramię zarzuciłam torbę z motywem moro. Włosy rozpuściłam, a czubek głowy udekorowałam złotymi okularami. Opuściliśmy dom, cały czas się śmiejąc. Wychodząc na ulicę blondyn zaczął rozmowę
- Więc…

6 komentarzy:

  1. To opowiadanie jest świetne. Uwielbiam je, i to jedno z opowiadań, które najbardziej lubię. Masz talent, naprawdę. Pisz jak najwięcej, bo czyta się to super. Czekam na następną część ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Masz bardzo duży talent do pisania takich opowiadań jak to. :D
    W internecie jest naprawdę sporooooo opowiadań o 1D.
    Osobiście nie jestem ich fanką ale lubię czytać takie opowiadania.
    Przeczytałam ich naprawdę wiele. Jedne są gorsze, inne lepsze.
    Twój zdecydowanie mogę zapisać pod tymi lepszymi. :)
    Na początku wydawało mi się to bardzooo nie realne no ale cóż, ja nie lubię opowiadań które są realne. <3
    Tak więc twoje w 100% mi się podoba.
    Czyta się je przyjemnie. W niektórych opowiadaniach tego typu czyta się tekst długo i jest trudno zrozumieć o co chodzi autorowi ale twoje opowiadanie właśnie takie nie jest. Czyta się je lekko i płynnie.
    Nie wiem jaki będzie ciąg dalszy tego opowiadania ale na pewno będę je śledzić. ; )
    Mam nadzieję, że mój komentarz doda Ci trochę motywacji i weny jak to pisałaś nad rozdziałem. :D
    Pozdrawiam i czekam no kolejny rozdział. :3

    P.S. Bardzo mi się podoba to, że starasz się dodawać rozdziały regularnie co też jest dużym plusem. ; **

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To co napisałaś, jest najlepszą rzeczą, jaką mogłaś zrobić :) Dziękuję Ci bardzo! Te słowa wiele dla mnie znaczą ♥ ·Ola

      Usuń
    2. Nie masz za co dziękować!! Tym bardziej, że piszę prawdę. ; ) Więc jak wcześniej mówiłam czekam na kolejny rozdział !! Moja imienniczko ;ppp

      Usuń
    3. Dam znać,bo będzie niebawem :)xxx

      Usuń