czwartek, 5 września 2013

OPOWIADANIE CZ. XVI

- Więc, masz jakieś konkretne pomysły na spędzenie czasu?
- Hm… Miałam nadzieję, że to zostawię tobie – uśmiechnęłam się i spojrzałam na reakcję blondyna.
- Skoro tak, to musisz mi zaufać – wyciągnął z tylnej kieszeni spodni bandankę. – Zawiąże ci ją tak, żebyś nic nie widziała.
- Ale jak będę szła? Chcesz mnie poturbować? – Wybuchłam śmiechem.
- Ufasz mi? – Zapytał, a ja twierdząco kiwnęłam głową, bo co innego miałam zrobić. – Poprowadzę cię.
Zasłonił mi oczy i chwycił moją dłoń.
-Nie przejmuj się, to nie daleko, ale będą schody – usłyszałam tylko tyle, bo byłam zbyt skupiona na palcach Nialla, które przeplatały się z moimi. Dojście na miejsce zajęło nam niecałe piętnaście minut. Przez całą drogę mówił mi, na co mam uważać, jakie przeszkody mnie czekają i prosił, bym przy nim nie bała się niczego. W końcu usłyszałam zgrzyt metalowych drzwi, a na skórze poczułam niesamowity chłód
– Czy przez kwadrans, można dojść na Antarktydę? – Zapytałam samej siebie w myślach, trzęsąc się z zimna. Zanim zdążyłam cokolwiek powiedzieć i zdjąć przepaskę z twarzy, na ramionach poczułam ciepły, pachnący Horanem na kilometr, materiał.
- Niall, przeziębisz się. Już wczoraj wystałeś się na mrozie w ogrodzie – powiedziałam z lekkim poczuciem winy.
- Mary, o mnie się nie martw. Wiedziałem, że tu będzie chłodno. Przychodzę tu już jakiś czas, uodporniłem się – zręcznie ominął moje prośby i zsunął chustkę. Byliśmy na dachu jakiegoś budynku, z którego szczytu, rozciągała się piękna panorama Londynu. Stąd wcale nie był taki szary, na jaki wyglądał tam, na dole.
- Jejku, jak tu pięknie. Przyprowadziłeś tu kogoś kiedyś? – moja ciekawość, kiedyś zaprowadzi mnie do piekła.

*Perspektywa Nialla*

Jej pytanie zabrzmiało w mojej głowie, a ja uświadomiłem sobie, że nikogo wcześniej tu nie przyprowadziłem. Traktowałem to miejsce jak swoją twierdzę, gdzie nikt nie ma wstępu. Dopiero teraz to zauważyłem.
- Wiesz, że nie? – odpowiedziałem na zadane pytanie. – Jesteś pierwszą osobą, którą tu zabrałem.
- Mam nadzieję, że ostatnią – te słowa wypowiedziałem już szeptem, tak by Mary nie mogła ich usłyszeć. Podszedłem bliżej do dziewczyny. Spojrzałem na nią, jej oczy mieniły się teraz tysiącem iskierek, których jeszcze nigdy wcześniej nie widziałem. Ni sąd, ni z owąd brunetka splotła nasze palce i pociągnęła mnie na brzeg budynku. Nie rozmawialiśmy, wolałem nacieszyć się jej obecnością. Nasza znajomość w dalszym ciągu była niewiadomą, mimo takiego obrotu spraw. Musiałem się dowiedzieć, musiałem zapytać, czy ona chociaż mnie lubi.
- Mary? Bo w nocy… - zacząłem.

*Perspektywa Mary*
Błogą ciszę przerwał blondyn.
- Mary? Bo w nocy… - zaczął, a ja przyłożyłam palec wskazujący do jego malinowych ust i kazałam się uciszyć.
- Kochanie, nie musisz mi się tłumaczyć. Nie mogłabym lepiej spędzić tych ostatnich dni. Racjonalne myślenie, może wszystko zepsuć – odpowiedziałam, prawie szeptem.
- Mary, musisz mnie posłuchać – jego mina była dość poważna. Odwrócił się przodem do mnie i zaczął swoją przemowę, nad którą swoją drogą, musiał myśleć dużo wcześniej. –To, co mówiłem przy ognisku… To prawda. Ja… Nigdy, naprawdę nigdy nie zachowywałem się tak w stosunku do dziewczyny, nie czułem tego do żadnej innej kobiety. Nie chce byś pomyślała, że jestem jakimś świrem… Chcę, byś dała mi szansę. Nie poganiam cię, ale czuję… Po prostu po tych trzech dniach, czuję, że nie mogę stracić tak wyjątkowej osoby, jaką jesteś ty – skończył i głęboko patrzył w moje oczy.
Kolejny raz to zrobił… Kolejny raz wzruszył mnie i uświadomił tylko w fakcie, że naprawdę jestem w stanie zakochać się w tym człowieku. Z tego całego zamieszania, znów nie wiedziałam, co powinnam zrobić lub powiedzieć.  Po dłuższej bezczynności, przybliżyłam się do blondyna i ucałowałam jego szeroki nosek.
- Niall… Nie mogłeś tego lepiej powiedzieć. Mamy dużo czasu, ufam ci. Zapewniam cię, że jesteś najbardziej niesamowitym mężczyzną, jakiego poznałam. Przepraszam cię, wrócimy jeszcze kiedyś do tej rozmowy ale robi się późno, a odkąd wyszłam od was nie widziałam się z Zuzią.
- Odprowadzę cię – powiedział i posłał w moją stronę szeroki uśmiech.
*Perspektywa Nialla*


Może zrobiłem z siebie głupka ale przynajmniej wiem, że mam jakieś szanse. Nie mogłem oderwać od niej wzroku… Była taka śliczna, drobna, malutka i po prostu słodka sama w sobie. Przez cała drogę trzymałem ją za rękę, opowiadając wczorajszy ciąg zdarzeń. Opowiedziałem, jak widziałem ją biegnącą z okna. Nie mogłem uwierzyć, że takie rzeczy dzieją się naprawdę. Po niecałych dwudziestu minutach nadszedł czas pożegnania.
-Oh! Niall na górze mam twoje rzeczy. Znio… - przerwałem jej w połowie zdania.
- Zatrzymaj je. Może dane mi będzie oglądać cię w nich częściej – odparłem ściskając ostatni raz jej dłoń. – To do jutra? – Zapytałem, a Mary tylko pokiwała głowę, jako, że się zgadza. – Zadzwonię do ciebie, może wybierzemy się gdzieś w dziewiątkę.
- Jestem jak najbardziej za! – Usłyszałem w odpowiedzi.
– Na mnie już pora , to do zoba… - Zdanie przerwał sygnał wiadomości w moim telefonie. Dziwne od Zayn’a… „Idioto, pocałuj ją!”
Zaśmiałem się chyba zbyt głośno, rozejrzałem się dookoła i dostrzegłem nieopodal auto w którym siedział z przyjaciółką Mary. Zrobiło mi się głupio, więc pomyślałem – a co mi tam – i pokazałem sms-a brunetce. Myślałem, że zacznie się śmiać, ale jej reakcja była inna…
- To czemu nie zrobisz, tak jak ci radzi? –zapytała, ciągle patrząc się na moją zdezorientowaną twarz.
Zbliżyłem się o krok i łapiąc ją za podbródek lekko przysunąłem ku sobie. Ten pocałunek był inny, inny od tego wczorajszego. Dłoń położyłem na dole jej kręgosłupa i przycisnąłem nasze klatki piersiowe do siebie. Dziewczyna założyła mi ręce na szyję i pogłębiła pocałunek. Odrywając ją od siebie czułem, że właśnie odchodzi moje szczęście…


1 komentarz:

  1. Super ;*** naprawdę masz talent ;) czekam na kolejne części z niecierpliwością <3

    OdpowiedzUsuń