czwartek, 5 września 2013

OPOWIADANIE CZ. XVII + INFORMACJA

Hej :)

Mam nadzieję, że dobrze Wam się czyta tego bloga i zauważyłam wzrost liczby komentarzy także cieszę się podwójnie :) Wstawiam szesnastą i siedemnastą część opowiadania i znikam na tydzień. Dodam, że rozdziały (włącznie z tym siedemnastym) będą już o wiele dłuższe i dodawane pojedynczo (średnio co 3 dni ale będę Was informować). Całuje Was mocno, a w niedzielę wybywam nad Polski Bałtyk - problemy z górnymi drogami oddechowymi się do tego przyczyniły ;)

Miłej lektury ♥ Komentujcie, komentujcie i jeszcze raz komentujcie :)
~Ola

*Perspektywa Mary w tym samym czasie*


Zupełnie nie wiem co we mnie wstąpiło. Pamiętam jak w klasie pierwszej liceum omijałam chłopaków z daleka, narzekając na ich niedojrzałość emocjonalną. Pamiętam również, jak bardzo wstydziłam się przebywać z płcią przeciwną na lekcjach wychowania fizycznego. Jestem pewna, że wtedy, prędzej dałabym sobie uciąć rękę niż kazać Niallowi mnie pocałować. To było trochę nie w moim stylu… Co ja wygaduje! TO W OGÓLE NIE BYŁO W MOIM STYLU! Myślę, że nawet sam Irlandczyk zdążył zauważyć, że  w przeciwieństwie do Mary z jaką rozmawiał dzisiaj rano, miałam o wiele więcej pewności siebie. Zastanawiam się tylko, czy oby czasem nie przybyło jej aż nad to… A jeżeli przez moje zachowanie pomyśli, że jestem już „jego” i że nie opłaca mu się więcej starać o moje względy ? Przeszło mi nawet przez myśl, by po prostu uciec ale wtedy wyszłabym na kompletną idiotkę, która sama nie wie czego chce. A może faktycznie nie wiem czego chce ? –Mary, nie oszukuj się –zabrzmiał głos w mojej głowie –Ty doskonale wiesz czego chcesz. Chcesz za każdym razem tonąć w jego oczach... Zacisnęłam mocniej powieki by przerwać myśl dziwnemu głosowi w mojej głowie, którego nigdy do tej pory nie słyszałam. Wróćmy jednak do rzeczywistości… Właśnie całuje się ze światowej rangi gwiazdą i jest mi z tym całkiem dobrze. Pomijając oczywiście fakt, że zamiast skupić się na technice pocałunku, myślę o czymś, co wcale nie powinno mieć dla mnie znaczenia. Powinno się liczyć tu i teraz… No dobrze, ale co potem ?
   Gdy rozłączyłam nasze usta na twarzy Nialla dostrzegłam jakby rozczarowanie z miną „czemu tak krótko?” Obdarzyłam go szerokim uśmiechem i ruszyłam w stronę domu, machając mu na pożegnanie. Z trudem utrzymując emocje dostałam się do naszego pokoju i zamykając dokładnie drzwi, zsunęłam się po nich na podłogę. Zamknęłam oczy i oddychałam możliwie najgłębiej jak mogłam. Wciąż czułam ciepło malinowych warg na swoich. Spojrzałam w prawo i chwyciłam poduszkę, która akurat spoczywała obok łóżka. Zakryłam twarz i zaczęłam niewyobrażalnie piszczeć ze szczęścia, dając upust emocjom. Gdy poczułam, że gardło powoli zaczyna się zdzierać przestałam, tym razem skacząc po całym pokoju. Moją euforię przerwał dźwięk sms-a.
„Mary… Ja i Zayn stoimy ciągle na dole wraz z Niallem. Tak tylko piszę, żebyś wiedziała” – dopiero po przeczytaniu wiadomości zauważyłam, że okno jest otwarte. Myślę, że gdybym teraz spojrzała w lustro nie odróżniłabym siebie od dojrzałego pomidora. Dyskretnie wyjrzałam przez firankę i obserwowałam sytuację na dole. Zayn wchodził właśnie do auta w którym od niedawna czekał na niego blondyn, a Zuzia z cwanym, szerokim od ucha do ucha uśmiecham, kierowała się do drzwi.
Przyjaciółka wparowała do pokoju gwiżdżąc pod nosem i nie okazując żadnych, nawet najmniejszych, emocji. Stałam z lekko przekrzywioną głową, przyglądając się Zuzi z podziwem. Jednak po krótkiej chwili zmieniłam zdanie. Mianowicie, dziewczyna rzuciła się na łóżko, przykryła się kołdrą i dwoma poduszkami po czym zaczęła kopać, piszczeć i chyba nawet płakać – oczywiście ze szczęścia.
Mogłam śmiało powiedzieć, że wiem co czuje ale wciąż nie znałam biegu wydarzeń ze spotkania z Malikiem. Nagle przestała i spokojnie, jak gdyby nigdy nic, usiadła na łóżku głaszcząc brzeg jaśka.
-Powiesz mi co się działo, czy mam wysłać specjalną prośbę na piśmie ? – zapytałam z nutką niecierpliwości
-Hahaha myślałam już, że nigdy nie spytasz – odpowiedziała podekscytowana. Zuzka nie należała do osób, które nazbyt okazują uczucia i emocje w danym momencie im towarzyszące. Nie była również dziewczyną, która lubiła rozmawiać na temat swój i swojego życia, dlatego zanim czegoś się od niej dowiem muszę się nieźle postarać, by w końcu chciała o tym ze szczegółami opowiedzieć. Tym razem było trochę inaczej, nie musiałam błagać jej na kolanach by powiedziała mi co wydarzyło się na „randce”.
-No więc… Po wyjechaniu od nas kierowaliśmy się w stronę centrum. Oczywiście Zayn musiał być zaopatrzony w kamuflaż, bo inaczej nasz wypad nie skończył by się we dwójkę. Nic ciekawego nie działo się dopóki nie zaprowadził mnie na kraniec parku – Zuzia przerwała
-No i co ?! No i co było dalej ?! – dopytywałam zniecierpliwiona
-Tam było ogromne drzewo, dąb –jeżeli dobrze mi się wydaje, a na jego największej gałęzi przywiązana była huśtawka z opony. Powiedział, że gdy przyjechali do Londynu, było to jedyne miejsce, w którym nikt nie zrobił im żadnego zdjęcia. Zayn opowiedział mi dużo o sobie, gdy ja w tym czasie zastanawiałam się nad tym co powinnam zrobić jak zapyta mnie o moje życie i moją rodzinę – Mama Zuzi niedawno zmarła na raka, znaczy ponad rok temu. Nie lubi o tym rozmawiać, nawet ze mną. Nie miałam jej tego za złe, sama nie wiem czy uporałabym się z taką stratą, a ona była wyjątkowo dzielna - Gdy zapytał, zamilkłam i przez kilka długich sekund wpatrywałam się w swoje paznokcie. Odparłam, że nie lubię o tym rozmawiać i wolałabym, żeby nie drążył tego tematu. Myślałam, że jak każdy, zacznie wypytywać jeszcze dociekliwiej, jednak tak się nie stało… On… On po prostu, bez słowa, złapał mnie za rękę i trzymał przez parę chwil, po czym dodał: „Nie musisz mi o tym mówić, jeżeli nie chcesz. Ale wiedz, że jeżeli kiedykolwiek zmienisz zdanie, to ja Cię wysłucham” – przyjaciółka spojrzała się na mnie szukając rozczulenia, które po chwili odnalazła.
- Co mu powiedziałaś? – byłam naprawdę bardzo ciekawa jej reakcji
-Nic… - wypaliła wzruszając ramionami
-Jak to nic?! Zuzanno Trzeciak! Co przede mną ukrywasz?! – wstałam i pogroziłam palcem przed jej nosem. Dziewczyna teatralnie przewróciła oczami i lekko odpowiedziała
-Nie powiedziałam nic. Lepiej skonstruuj swoje pytanie, Kochana – dodała podnosząc tym samym moje ciśnienie. Zmarszczyłam brwi i bacznie przyglądałam się Zuzi. Na jej ustach gościł uśmiech z piekła rodem. – To cwaniara – pomyślałam w duchu. Jednak po chwili przemyśleń, porównałam nasze reakcje po wejściu do domu. Skoro ja zachowałam się tak po pocałunku to pewnie…
-Dobrze… Więc, co zrobiłaś gdy Ci to powiedział ? – zapytałam zakładając ręce na klatkę piersiową.
-Robisz postępy Mary –odparła klepiąc mnie po ramieniu – otóż… pocałowałam go.
- Cieszę się razem z Tobą ale swoją drogą nie musieliście podglądać nas z auta! – wypomniałam sytuację sprzed czterdziestu minut.
- Nie gniewaj się, tak się nam akurat nawinęliście, a na film do kina niestety nie zdążyliśmy – zadrwiła, dzięki czemu dostała poduszką w sam środek twarzy.
-Au! To było nie fair Lewandowska! – odburknęła –Oddam Ci później, opowiedz mi w końcu całą historię od wczoraj, do dzisiaj! Tylko… ZE SZCZEGÓLAMI PROSZĘ! – zarządziła przyjaciółka. Na rozmowach zeszło nam się do kolacji, po której rozpromienione udałyśmy się do salonu, obejrzeć jakąś komedię. Nawet nie zauważyłam, że Zuzia usnęła. Nie miałam serca by ją budzić, a tym bardziej nie miałam tyle siły by przenieść ją do łóżka. Uznałam, że przykryje ją kocem i pozostawię na noc na kanapie , która wbrew wszystkim uprzedzeniom była bardzo wygodna.
W łóżku leżałam już jakieś trzydzieści minut i ciągle przewracałam się z boku na bok, myśląc o wydarzeniu sprzed sześciu godzin. Moje rozmyślenia przerwał dźwięk smsa. „Śpisz ? xx” – tak brzmiała Horanowa wiadomość.
„Nie, a Ty czemu czuwasz ? ;)” – odpisałam w trybie natychmiastowym.
„Jakoś tak dziwnie tu teraz samemu. Poza tym jutrzejszy poranek nie będzie już tak miły jak dzisiejszy :)” – dostałam wiadomość zwrotną, która wywołała u mnie uśmiech. Palce wystukały kolejną wiadomość
„Też tak uważam. Szkoda, że nie możemy normalnie porozmawiać…”
„Niestety Harry zasnął u mnie w pokoju z niewiadomych przyczyn haha. Chyba, że pogadamy za jakieś piętnaście minut, co ty na to?” – na tą wiadomość odpisałam krótkie „ok” i czekałam na – tak mi się zdawało – telefon od Nialla
Ciągle patrzyłam na zegarek, dochodziła pierwsza w nocy. –Pewnie zasnął – westchnęłam i przyłożyłam policzek do poduszki. Po krótkiej chwili do moich uszu dobiegło delikatne stukanie w szybę, które sprawiło, że wzdrygnęłam się ze strachu. Nie wiedziałam czy mam się odwrócić… Oglądając różnorakie horrory zawsze odradzałam głównym bohaterom takich poczynań ale tu chodzi o mnie. Wzięłam głęboki oddech i spojrzałam w stronę okna. To co zobaczyłam wprawiło mnie w niesamowity szok…




4 komentarze:

  1. Świetny, boski przecudny no po prostu bomba. Czekam na następny rozdział. Zapraszam do siebie skomentuj http://one-second-one-love.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Siemanko : )
    Ohhhhhhhh jaki świetny rozdział!!!!
    Hmmmm... chyba wiem co zobaczyła. ;ppp
    No ale nie ważne.
    Super, że rozdziały wychodzą coraz dłuższe choć forma dwóch notek też mi się bardzooooo podobała. :D
    Mam nadzieję, że za jakieś jak to ujęłaś za jakieś 8 dni pojawi się kolejny rozdział ;33
    Ostrzegam 8 dni wytrzymam ale dłużej mogę nie... mam słabą cierpliwość... chociaż nie, nie mam wcale cierpliwości ;D
    No więc ja sobie czekam, Tobie życzę miłego pobytu nad Bałtykiem i śle pozdrowienia ;*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A jeszcze coś... zmieniłam nick z Olcia Rogacz na Olciaaa jakby co ; )

      Usuń
    2. Dziękuję! Uwielbiam Cię i ściskam z całego serduszka ♥

      Usuń