Z poprzednią częścią pękły TRZY TYSIĄCE wyświetleń :) To naprawdę mega radość! Jedyne czego chciałabym więcej, to tych komentarzy, których swoją drogą i tak przybywa. Więc od tego rozdziału, jeżeli nie będzie DZIESIĘCIU komentarzy, nie wstawię kolejnej części. Taki mały szantaż :P Jeżeli będzie ich właśnie tyle pod dalszymi postami, zniosę regułę i będę wstawiała co tydzień ;)
Życzę miłej lektury części dziewiętnastej!
Buziaki
~Ola
Nie wiem, która była godzina ale niedługo później, ze snu
wyrwały nas odgłosy na schodach. Kaszel, perę niecenzuralnych słów i jedno
naprawdę siarczyste kichnięcie. Widzicie? Takie moje szczęście. Niall
wystrzelił jak proca w kierunku okna, mierząc mnie wzrokiem. Nie chciałam by
wychodził… Było tak idealnie. Już
przekręcał klamkę, ale nie mogłam go wypuścić bez pożegnania.
- Hej! A ty zamierzasz tak po prostu wyjść? Ani me ani be? – zapytałam z wyraźną pretensją w głosie.
- Myślałem, że nie mamy na to czasu – odpowiedział i ruszył w moją stronę.
Tak sobie myślałam, czego oczekiwałam od niego w tej chwili? Pocałunku, przytulenia czy może zwykłego „dobranoc”? Nie byliśmy na tym etapie znajomości, by całować się na każde pożegnanie. Mój dylemat jak zwykle coś przerwało. Poczułam na swoich zarumienionych policzkach duże dłonie, a na ustach delikatny pocałunek – czyli jednak jesteśmy na tym etapie – mimowolnie się uśmiechnęłam, lecz klamka w drzwiach zaczęła się ruszać i nasze czułości musiały zostać odłożone na boczny tor.
– Do widzenia – rzekłam, spoglając na zegarek, który wskazywał godzinę szóstą czternaście. Nie odpowiedział, biegiem ruszył do okna. Pomachał mi jeszcze i zniknął.
- Dlaczego zamknęła te cholerne drzwi?! – usłyszałam zza ściany. Yhym, to zdecydowanie Zuzia.
- Czas rozpocząć grę aktorską – powiedziałam sama do siebie. Przymrużyłam oczy, potargałam włosy i byłam gotowa do konfrontacji. Przekręciłam zamek w drzwiach, a do pokoju wparowała zakatarzona dziewczyna.
- Po co zamykałaś te drzwi? – zapytała, a ja udając zaspaną tylko mruknęłam coś w odpowiedzi. Przyjaciółka rzuciła się na łóżko, ciężko oddychając. Idąc w jej stronę nadepnęłam na coś… Materiał jeans… Spodnie… Męskie spodnie! Oczy otworzyłam szeroko z przerażenia. Szybko i niepostrzeżenie kopnęłam je pod łóżko. „Mary idiotko!” – skarciłam się w myślach.
Za dużo wrażeń jak na jeden dzień i noc. Muszę się zdrzemnąć. Ciekawe co u Horana? Która godzina? W pół do siódmej… No pięknie! Moja pokusa była zbyt silna i musiałam wysłać blondynowi sms-a.
„Dziękuję” – wystukałam szybko i w takim samym tempie dostałam wiadomość zwrotną.
„Nie masz za co, śpij słodko xx”.
– Teraz na pewno usnę – pomyślałam i odpłynęłam do krainy Morfeusza z uśmiechem na ustach.
- Hej! A ty zamierzasz tak po prostu wyjść? Ani me ani be? – zapytałam z wyraźną pretensją w głosie.
- Myślałem, że nie mamy na to czasu – odpowiedział i ruszył w moją stronę.
Tak sobie myślałam, czego oczekiwałam od niego w tej chwili? Pocałunku, przytulenia czy może zwykłego „dobranoc”? Nie byliśmy na tym etapie znajomości, by całować się na każde pożegnanie. Mój dylemat jak zwykle coś przerwało. Poczułam na swoich zarumienionych policzkach duże dłonie, a na ustach delikatny pocałunek – czyli jednak jesteśmy na tym etapie – mimowolnie się uśmiechnęłam, lecz klamka w drzwiach zaczęła się ruszać i nasze czułości musiały zostać odłożone na boczny tor.
– Do widzenia – rzekłam, spoglając na zegarek, który wskazywał godzinę szóstą czternaście. Nie odpowiedział, biegiem ruszył do okna. Pomachał mi jeszcze i zniknął.
- Dlaczego zamknęła te cholerne drzwi?! – usłyszałam zza ściany. Yhym, to zdecydowanie Zuzia.
- Czas rozpocząć grę aktorską – powiedziałam sama do siebie. Przymrużyłam oczy, potargałam włosy i byłam gotowa do konfrontacji. Przekręciłam zamek w drzwiach, a do pokoju wparowała zakatarzona dziewczyna.
- Po co zamykałaś te drzwi? – zapytała, a ja udając zaspaną tylko mruknęłam coś w odpowiedzi. Przyjaciółka rzuciła się na łóżko, ciężko oddychając. Idąc w jej stronę nadepnęłam na coś… Materiał jeans… Spodnie… Męskie spodnie! Oczy otworzyłam szeroko z przerażenia. Szybko i niepostrzeżenie kopnęłam je pod łóżko. „Mary idiotko!” – skarciłam się w myślach.
Za dużo wrażeń jak na jeden dzień i noc. Muszę się zdrzemnąć. Ciekawe co u Horana? Która godzina? W pół do siódmej… No pięknie! Moja pokusa była zbyt silna i musiałam wysłać blondynowi sms-a.
„Dziękuję” – wystukałam szybko i w takim samym tempie dostałam wiadomość zwrotną.
„Nie masz za co, śpij słodko xx”.
– Teraz na pewno usnę – pomyślałam i odpłynęłam do krainy Morfeusza z uśmiechem na ustach.
*Rano*
Powiem
szczerze - wyspałam się. Spojrzałam na radio koło łóżka - za dwadzieścia dwie
jedenasta. - Uhuhu – pomyślałam. Zuzi nie było w łóżku, a z tego jak wyglądała dzisiejszego ranka, da się wywnioskować, że jest chora. Ciekawe gdzie ją wywiało… Zarzuciłam na siebie szlafrok i zeszłam do kuchni. Państwa Hook nie było w domu, szczerze mówiąc - pasowało mi to. Czułam się bardziej swobodnie. Z kuchni dochodziły dźwięki rozmowy telefonicznej, po głosie poznałam, że to moja przyjaciółka. Zastanawiałam się czy wypada mi podsłuchiwać, ale w zasadzie nie miałam wyjścia.
- Mhm… Nie, nie musisz… Poradzę sobie, naprawdę!... No dobrze, skoro nalegasz – uległa i zachichotała. – Czekam na ciebie, do zobaczenia – zakończyła rozmowę i wyłączyła gotującą się wodę w czajniku.
- Nie trzeba było podsłuchiwać, sama bym ci powiedziała – wypaliła, nawet nie patrząc w stronę ściany, za którą stałam.
- Ojej no… Skąd mogłam wiedzieć? A tak w ogóle to z kim rozmawiałaś? – zapytałam ciekawa.
- Malik przyjedzie, zawieźć mnie do lekarza. Mówiłam mu –zakasłała - że to nie jest konieczne, ale uparł się okrutnie – zakończyła pociągając nosem.
- Eh… Podzielam jego zdanie, musisz zacząć brać jakieś leki. Mierzyłaś już gorączkę? – wypytywałam Zuzię.
- O mnie się nie martw. Ty lepiej uważaj z tą pergolą. Następnym razem niech wejdzie drzwiami – rzuciła z cwanym uśmiechem.
To jakieś żarty?! – przeszło mi przez myśl.
- Ale… Skąd… Jak ty… Skąd wiesz?! – wydukałam niepewnie.
- Sztuka dedukcji oraz dobre zmysły słuchu i wzroku, Kochana – zaśmiała się i ruszyła do salonu. Otuliła się kocem i usiadła z kubkiem gorącej herbaty na kanapie. A ja? Ja stałam ciągle i gapiłam się w miejsce w którym przed chwilą była. Przed nią nic się nie ukryje, powinnam była o tym wiedzieć.
- Ale ty nie mogłaś go widzieć! – krzyknęłam oburzona i wparowałam do pokoju.
-Oczywiście, że mogłam i widziałam – uśmiechnęła się przebiegle, zresztą jak zawsze.
- JAK?! GDZIE?! – nie mogłam powstrzymać swojego poirytowania.
- Kochana, słodka, głupiutka Mary – zaczęła i tym zdaniem wcale nie złagodziła mojego zdenerwowania. – Zapomniałaś, że na korytarzu też jest okno?
- O RETY! – panikowałam w myślach – czyli każdy z domowników mógł to zobaczyć, gdyby tylko wyszedł poza swój pokój!
- Uh uh uh! – usłyszałam dźwięk który zawsze wydawała z siebie Zuzia gdy miała z czegoś satysfakcję. – Idę się szykować. Gdyby Zayn przyszedł wcześniej wpuść go… Tylko drzwiami, nie oknem! – zakończyła salwą śmiechu.
- Ha ha ha – odpowiedziałam bardziej sarkastycznie niż zwykle. – Idź już, bo zaraz nie będziesz jechała do lekarza z powodu przeziębienia tylko „znacznego uszczerbku na zdrowiu”!
Nie odpowiedziała, ale słyszałam jak śmieje się sama do siebie. Ciężko się z nią żyje, naprawdę. Udałam się do kuchni i zrobiłam sobie pyszne śniadanie – tost z serem i dżemem – do tego filiżanka kawy z mlekiem i mogłam już normalnie funkcjonować. Przy ostatnim łyku, usłyszałam dzwonek. Mocniej przewiązałam szlafrok w pasie i ruszyłam w stronę drzwi.
- Cześć! Myślałem, że tylko Zuza jest chora. Wyglądasz okropnie! Może też się z nami zabierzesz? – tempo, w którym mówił można było porównać do karabinu maszynowego, a jego słowa były niesamowicie „uprzejme”.
- Witaj Malik… Nie, nie jestem chora! Ja tak wyglądam co rano! – odburknęłam i uderzyłam chłopaka w ramie.
- Hej, hej, hej! Ja tylko żartowałem, bez nerwów – zaśmiał się i dał buziaka w policzek na dzień dobry.
- Eh… Zuzia jest na górze, musisz poczekać. Chcesz coś do picia albo do jedzenia? – zapytałam już bardziej uprzejmie.
- Kawy, jeżeli byłabyś taka miła. Aha! I czy mógłbym gdzieś cośn przypalić? – zaraz po tych słowach stanęłam jak wryta. Co to za dziwne określenie?!
- W sensie, że zapalić?
- No tak, tak! – odpowiedział lekko rozbawiony moją reakcją.
- W kuchni w oknie jeżeli chcesz, ewentualnie jeszcze przed domem – rzuciłam możliwościami.
-To zostanę tutaj, poczekam na tą kawę – zdecydował a z kieszeni w kurtce wyjął paczkę papierosów.
- Poczekaj tu! – powiedziałam i pobiegłam na górę po swoją dawkę nikotyny.
- Jestem! – krzyknęłam i podeszłam do otwartego już okna.
- O! Co ja widzę?! Niall wie, że palisz? – zadał pytanie, odpalając papierosa.
- Nie, nie musi, bo palę sporadycznie – rzekłam, wypuszczając pierwszą chmurę dymu.
- Mhm… Też tak mówiłem – pokiwał głową z niedowierzaniem.
- A tak swoją drogą Zayn… - zaczęłam temat – ile łączy cię z tą tam na górze?
- Musiałaś w końcu zapytać – zarechotał – Hm… Sam jeszcze dokładnie nie wiem. Podoba mi się i zaczyna mi na niej zależeć, ale krótko się znamy. Związek na razie nie wchodzi w grę – odpowiedział po krótkim namyśle.
- Dlaczego? – byłam lekko oburzona tym faktem.
- Nie mówię, że w ogóle, już nigdy! Tylko na razie muszę ochłonąć po moim poprzednim związku. Był długi, coś znaczył. Chcę być pewny swoich uczuć co do Zuzi, by jej nie okłamać, rozumiesz? – zakończył wyrzucając papierosa.
- No teraz to jestem w stanie cię zrozumieć – odpowiedziałam, wykonując tą samą czynność co Malik.
Posiedzieliśmy w kuchni jeszcze trochę, a czas zapełniliśmy rozmową i częstymi wybuchami śmiechu.
- Jest w porządku – analizowałam go w myślach – pasują do siebie, mają… dystans do wszystkiego co ich otacza – mogą się kiedyś na tym przejechać, ale to ich podejście do życia. Ja mam zupełnie inne niż Zuzia. Do wielu rzeczy podchodzę zbyt poważnie. Dam przykład - mój związek z Matim. To ja starałam się bardziej, to ja myślałam, że to będzie już na zawsze i to ja chciałam z nim zamieszkać po osiemnastce… A później? Później wyszło mi to bokiem i zaczęłam obwiniać samą siebie. Pewnie przestraszyłam chłopaka i tyle… - refleksję przerwało radosne gwizdanie dochodzące ze schodów.
- O! Trzeba było krzyknąć – pociągnęła nosem - to zeszłabym szybciej! – powiedziała i rzuciła się na Zayna. – Nie dam ci buziaka, bo się zarazisz – pokiwała palcem przed jego twarzą.
Malik złapał ją za niego, lekko przyciągnął do siebie i skradł słodkiego buziaka z jej ust – to było urocze, uśmiechnęłam się do siebie.
- A później będziesz marudził, że przeze mnie jesteś chory! – dziewczyna wyswobodziła się i sięgnęła po płaszcz. – Będę za jakąś godzinę, półtorej. Trzymaj się! Ślę buziaki na odległość, obrażalska – rzuciła na pożegnanie i już jej nie było.
Szalona przyjaciółka… Ale gdyby mi jej zabrakło, czułabym się jak bez jednego płuca. Byłoby ciężko, dlatego cieszę się, że mam ją przy sobie.
Do moich uszu dobiegł z góry dzwonek z mojego telefonu. Szybko rzuciłam się w stronę schodów i pobiegłam do pomieszczenia z którego dochodził dźwięk. Odebrałam, nawet nie patrząc kto dzwoni.
-Halo?
-Cześć […]

Kocham to, to jest takie fajne opowiadanie. Super się czyta, i w ogóle. Czekam na nexta kochana <3
OdpowiedzUsuńOlu, moja ty imienniczko, czy ty musisz kończyć w tak ważnym dla mnie momencie?! Jak ja mam się doczekać kolejnego spokojnie jak ty mi kończysz w momencie kiedy do mojej ulubionej bohaterki dzwoni telefon? (Tak do mojej ulubionej, nie żebym nie lubiła reszty ale wiesz chyba jak to jest ; ) )
OdpowiedzUsuńBardzoooooooooooo niecierpliwię oczekuję na ciąg dalszy! I nie rozumiem misia czemu chcesz mnie nauczyć cierpliwości jak to jest niemożliwe! No ale to twoje opowiadanie więc szanuje twoje zdanie. ;p
Czekam, czekam, czekam i nie mogę się doczekać.
Pozdrowienia Ci przesyłam z mojej kochanej Bydgoszczy!
"Do zobaczenia". ;D (można to też określić do przeczytania xD )
P.S. W tym śmiesznym kodzie przy dodawaniu komentarza miałam liczbę 69, nie żeby coś... xD
Taki komentarz to ja rozumiem :D Za tydzień w piątek przeczytasz, spokojnie ♥
UsuńJUŻ JUTRO PIĄTEK!! :D
UsuńI JEST 10 KOMENTARZY!
UsuńJestem dumna z Twoich czytelników!! ;d
Hahahaha :D Powiem Ci, że rozdział jest gotowy ;> Jutro ok. piętnastej powinien się już pojawić :) Może trochę przed trzecią albo po :3 +To niesłychanie miłe, że tak czatujesz na kolejne części - bardzo mnie tym motywujesz!
UsuńKocham
Czekam na kolejną część <3
OdpowiedzUsuńSupcio
OdpowiedzUsuńSuper kocham
OdpowiedzUsuńCzekam z niecierpliwoscia na next
OdpowiedzUsuńPS Kocham tego bloga dzisiaj przeczytalam wszystkie rozdzialy <3
Ojej♥ To bardzo miłe, cieszę się, że Ci się podoba :)
UsuńTaką lekturę to ja bym chciała mieć w szkole! uwielbiam tego bloga.
OdpowiedzUsuńPs. Czekam na ciąg dalszy ; )
Suuuuuuuuuusper kocham to <3
OdpowiedzUsuńsuper!
OdpowiedzUsuńfajny :) zapraszam na mojego bloga: http://me-surprise-hey.blogspot.com/ i http://stairs-to-my-happiness.blogspot.com/
OdpowiedzUsuńnastępny :*
OdpowiedzUsuń