piątek, 4 października 2013

OPOWIADANIE CZ. XXI

Przeprasza, że tak późno dodaję rozdział ale wcześniej nie dałam rady :c
Mam nadzieję że się podoba, bo ja sama mam zastrzeżenia do jednego fragmentu. Ciekawe czy również Wy zwrócicie na niego uwagę. DZIESIĘĆ KOMENTARZY WIDZĘ KONIECZNIE! ♥

Kocham!
~Ola


-Było… Znaczy, z tego co pamiętam, to było w porządku – odpowiedziałam niepewnie
-„W porządku”? Liczyłam na bardziej pikantne szczegóły – mówiła zawiedziona przyjaciółka. Ja jednak, nie miałam czasu tego słuchać. Wiecie, to nie jest fajne uczucie, gdy niczego nie pamiętasz z imprezy. Gdy starasz się, przypomnieć sobie zdarzenia z poprzedniego wieczoru, odkąd rano otworzyłaś oczy.
-Hallo! Słuchasz ty mnie w ogóle? – machała dłonią Zuzia
-Tak… Przepraszam, zamyśliłam się.
-To skoro tak uważnie mnie słuchasz, to może odpowiesz na zadane przeze mnie pytanie? – kombinowała dziewczyna
-Um… - plątałam się we własnej wypowiedzi – Dobra! A jakie ono było?
-Jesteś okropna – przewróciła oczami Zuzka – Dlaczego Niall nie wrócił z Tobą?
Dobre zapytanie. W sumie, sama nie wiedziałam. Miałam nadzieję, że Harry przy śniadaniu coś opowie i mnie oświeci, ale on chyba też nie wiele wiedział. Najbardziej z tego wszystkiego, martwiło mnie to, że blondasek nie odezwał się od wczoraj.
-Jeżeli musisz wiedzieć, to nawet nie wiem, czy był wczoraj w klubie. Harry mówił coś, że Horan przyjedzie później, ale nie dane jest mi tego pamiętać – wytłumaczyłam i głośno westchnęłam.
-Musisz z nim pogadać. Nic innego Ci nie zostało – podsumowała dziewczyna i weszła do sklepu na wprost.

Zakupy trochę mnie odprężyły, ale w raz z ich końcem, zbliżało się spotkanie z chłopakami. Zaprosiłyśmy ich na obiad, z racji nieobecności Państwa Hook. A Niall, nawet nie napisał sms-a. Nic, zero kontaktu. Oczywiście moja duma, nie pozwalała mi skontaktować się pierwszej. Do domu wpadłyśmy jak z procy. Zostało nam niecałe półtorej godziny, a przecież trzeba jeszcze przygotować posiłek. Zuzka wzięła się za ziemniaki i sos, a ja za kotlety z papryką i sałatkę. Między nami panowała nieznośna cisza. Zaczęłam zastanawiać się, czy z czasem nie oddalamy się od siebie. Nawet dzisiejsze zakupy, nie przyniosły mi tyle radości, co zwykle. A może zwyczajnie mi się wydaje? Przecież, każda z nas ma swoje życie… To dziwna sytuacja, trzeba będzie o tym pogadać, później… Gdy skończyłyśmy, ruszyłyśmy z torbami ciuchów do pokoju i przymierzałyśmy ubrania, odpowiednie do wizyty przyjaciół. Chciałyśmy wypaść dobrze, bo Lou i Liam mieli przyprowadzić również swoje drugie połówki. Harry podobno, też ma kogoś zaprosić.
-Założymy sukienki? – zapytałam
-Taki mam zamiar, ale czy to nie zbyt oficjalne? – zapytała z niepewnością Zuzia
-To zależy od fasonu, zaraz Ci coś wybiorę. Czekaj… - uspokoiłam przyjaciółkę, a swoją głowę zanurzyłam w szafie. Po kilku chwilach, obydwie miałyśmy zaplanowany strój. Jak to zwykle bywało, Trzeciak wyglądała... Inaczej. Dziewczyna włożyła na siebie skórzaną spódniczkę przed kolano, a wciągnięta w nią, czerwona koszula w kratę, dodawała jej charakteru. Odkąd pamiętam, byłam bardziej subtelna. Wolałam stonowane kolory, chodź zdecydowanie najbardziej lubiłam zielony. Postawiłam na luźną sukienkę w odcieniu brązu i niezobowiązujące balerinki. Ale ja nie o tym! Dzwonek do drzwi. Ostatnie pociągnięcia szczotką i voila!
-Ja już zejdę otworzyć! – pisnęła i już jej nie było

Z dołu dochodziły odgłosy gwarnej rozmowy i śmiechów. Jednak, wśród nich nie udało mi się rozpoznać dźwięku, tak przeze mnie lubianego.
-Dlaczego go nie ma? – stanęłam na schodach i zmierzyłam wzrokiem naszych gości
-No myśleliśmy, że może Ty coś wiesz – odrzekł lekko przestraszony Harry
-Ja? A to niby dlaczego? – byłam wręcz zdziwiona
-Od rana nie wychodzi z pokoju, a jak powiedziałem, żeby się szykował, bo umówiliśmy się z wami na obiad, to kazał mi się, cytuje: „odpieprzyć” – tłumaczył Harry. Zmartwiło go zachowanie Nialla, może nawet zabolało. Co się z nim dzieje? Mieć w nosie mnie, to jedno, ale mieć w nosie swoich najlepszych kumpli? I to jeszcze od tak, bez żadnego powodu? To nie wyglądało dobrze. Bez słowa chwyciłam torebkę i trzasnęłam drzwiami frontowymi. Postanowiłam wyjaśnić zaistniałą sytuację, tak szybko jak to możliwe. Byłam zdezorientowana. Myślałam nad tym dopóki nie znalazłam się przed domem chłopaków. Nacisnęłam dzwonek i trzymałam, aż nie usłyszałam kroków.
-Czego?! – burknął, nawet nie patrząc mi w oczy.
-Cześć, tak w ogóle… - zwróciłam uwagę na swoją osobę
-Ty? Co tu robisz? Nie siedzisz sobie ze Stylesem? – nie krzyczał, był… obojętny, a to denerwowało mnie jeszcze bardziej
-Co Ty wygadujesz?! Spójrz na mnie! – dopiero teraz, gdy podniósł wzrok na moją twarz, mogłam zauważyć, że płakał. Może niezbyt obficie, ale jednak – Powiesz mi o co ci chodzi?
-W co ty grasz? – zaczął - Zdecyduj się. Albo ja, albo on. Nie myśl sobie, że wszystko zawsze ujdzie ci na sucho. Nie boisz się, że prasa wyzwie cię od dziwki? Może pochwalisz się, który z nas jest lepszy? – wyglądał jakby mnie nienawidził. Wyraz jego twarzy, nie uspokajał mnie, tak jak zawsze – Chciałem ciebie, tylko ciebie… Zaufałem ci jak nikomu innemu. Pewnie myślisz teraz, że jestem zwykłym debilem, bo krótko się znamy bla, bla,bla… A z Harrym to niby dłużej, niż ze mną? Nie roz…
-Zamknij się! – musiałam przerwać gadanie tych głupot, nie mogłam ich słuchać. Każde słowo, które wypowiadał, raniło mnie jeszcze bardziej –Może gdybyś zapytał, wiedział byś, że czekałam wczoraj na ciebie. Martwiłam się!
-A wtedy, jak tuliłaś się do mojego kupla, wtedy też się martwiłaś? – był taki arogancki, jakbym nic dla niego nie znaczyła
-Za kogo ty mnie masz? Myślisz, że jestem pierwszą lepszą, która łasi się do każdego chłopaka? Sam mówiłeś, że mnie znasz… Widocznie, myliłeś się Horan. Bardzo. – Byłam bliska płaczu.
-A wiesz dlaczego? Bo nie wiem co czujesz. Za każdym razem, kiedy staram się być bliżej, zachowujesz się jakbym miał cię oparzyć. Gdy widziałem cię wczoraj z nim… Wyglądałaś na szczęśliwszą – Niall ściszył ton swojego głosu
-Skąd możesz to wiedzieć? Zapytałeś mnie o zdanie?
-Mary… Ja… Nie wiem co ty do mnie czujesz. Bawisz się ze mną. Widziałem, że ci zależy, ale te emocje były kruche. Na domiar tego, wczoraj ten klub. Powiedz mi co czujesz, raz bądź ze mną zupełnie szczera, nie dając mi powodów do wątpliwości – odparł, patrząc głęboko w moje rozszerzone źrenice. Wzięłam głęboki oddech i zaczęłam słowny szturm.
-Ja po prostu boję się tego, że ktoś mnie zrani. Nie należałam i nie należę do osób odważnych i już nigdy nie będę starała się, kimś takim być. Może to dziwne z twojego punktu widzenia, ale przeszłam trochę w życiu i nie ufam każdej napotkanej osobie, jak przedtem… Tobie zaufałam i wiem, że to nie są pozory. Wiem, że to co do ciebie czuje, jest czymś najlepszym co miałam do tej pory. Przy tobie, mogę być sobą i czuć się niesamowicie. Nie ma nic pomiędzy mną a Harrym. Zawiodłeś mnie, swoimi podejrzeniami i brakiem zaufania. Dodatkowo, twoje słowa zraniły mnie bardziej, niż cała ta sytuacja. Nie znasz mnie, tak dobrze jak mówiłeś. Nic o mnie nie wiesz. Nie poznałeś mnie i nie wiem, czy kiedykolwiek już poznasz. Spójrz w lustro Horan i przyznaj się sam przed sobą, że schrzaniłeś – skończyłam ocierając łzę, która samotnie podążała wzdłuż mojej twarzy.
Widziałam zaskoczenie w jego oczach. Nie spodziewał się, tak śmiałej wypowiedzi z mojej strony. Czułam, że ślad na policzku znów staje się widoczny. Płakałam, chodź nie chciałam tego robić. Podczas swojego „przemówienia”, doszłam do wniosku, że jestem straszną hipokrytką. Założyłam zasadę, że pierw się poznamy… W tym czasie, zdążyłam go już pokochać. Nawet nie wyobrażacie sobie, jak trudno było się przyznać do tego, przed samą sobą. Takie uczucie, rodzi się tygodniami, a często również miesiącami. Więc, jak mogło do tego dojść? Byłam ostrożna i rozważna, ale myśl, że przez jakieś niedomówienie, mogłam go stracić wzbudzało we mnie rozpacz. Już raz straciłam kogoś na kim mi zależało, nie popełnię drugi raz tego samego błędu… Nie w tym wcieleniu. Horan siedział cicho, jakby jeszcze nic do niego nie dotarło. Miałam dosyć na dziś „poznawania siebie”. Chciałam iść, daleko od tego patosu. Chwyciłam za furtkę i ostatni raz spojrzałam w jego stronę. Nie ruszył się, a ja naprawdę nie miałam siły z nim walczyć.
-Mary… - usłyszałam szept, lecz nie odwróciłam się – Mary! Stój! Zaczekaj, proszę… - mówił Niall, łapiąc mnie za nadgarstek.
-Chcesz jeszcze obgadać to, jaka ze mnie „dziwka”? Może, masz coś jeszcze na mnie? A może byłam z tobą za mało szczera? Może chcesz znać jeszcze dni w których dostaję okres?! – zatrzymałam się i dałam upust swoim emocjom.
-Ja… - otworzył usta, ale nie dane było mu dokończyć. W torebce rozbrzmiał radosny dzwonek, który zupełnie nie pasował do sytuacji, w której aktualnie się znajdowałam. Na ekranie był nieznany numer - Polski. Zdziwiło mnie to. Postanowiłam nie zwlekać i… rozłączyć się. To nie była dobra chwila na pogaduszki, przez komórkę. Zanim jednak, zdążyłam wrzucić sprzęt do torebki, numer wyświetlił się jeszcze raz. Cóż… Może to coś ważnego? Może coś z rodziną?
-Słucham? – odebrałam delikatnie spięta
-Nareszcie! – głos w słuchawce wydawał się być znajomy
-Kto mówi? – wciąż nie mogłam rozpoznać rozmówcy
-Em… Jeżeli powiem, możesz nie chcieć ze mną rozmawiać – chłopak jąkał się
-Jeżeli nie powiesz, tak czy siak, nie będę chciała z tobą gadać – dałam ukryte ultimatum
-Mateusz… - szepnął
-Jaki Mate… - przerwałam, już wiem dlaczego głos wydawał mi się taki znajomy – Skąd… Skąd masz mój numer? I w ogóle, jak śmiesz do mnie dzwonić!
-Musimy się spotkać. Wiele rzeczy chciałbym ci wyjaśnić. Proszę, nie chce wiele – ciągle szeptał chłopak
-Nie… To ja cię proszę. Nie dzwoń nigdy więcej. Nie proś mnie o spotkanie. Nie ma cię od dawna, przyzwyczaiłam się. I tak, nie miałabym czasu dla ciebie, jestem w Londynie. Minęły prawie dwa lata! – byłam w szoku
-Byliśmy młodzi. Ja o tobie nie zapomniałem. Po prostu… Nie byłem w stanie spojrzeć ci w oczy, po tym co zrobiłem. Byłem głupi… Błagam, ja przylecę tylko daj mi się wytłumaczyć – to zdecydowanie za wiele. Dlaczego w takim momencie?
-Nie wiem… - rzuciłam – zastanowię się, dam ci znać telefonicznie – odpowiedziałam Mateuszowi i wcisnęłam czerwoną słuchawkę.
Wyobrażacie sobie kalejdoskop wspomnień? To właśnie, miałam teraz w głowie. Wszystko, co było związane z nim powróciło, w tak zaskakującym tempie. Rozmowa po polsku, nie ułatwiła Horanowi zrozumienia problemu. Było mi to nawet na rękę. Ocknęłam się i sięgnęłam do torebki. Jest! Wzięłam biały filtr do ust i zaciągnęłam się antystresowym dymem.
-Co ty robisz? – Niall był przerażony, w końcu pierwszy raz widział mnie z papierosem w dłoni
-To, co widzisz – odpowiedziałam, wypuszczając małe kółeczka.
-Nawet tego nie wiem… Dlaczego mi nie powiedziałaś? – dopytywał, chyba wciąż jeszcze nie wierząc.
-Bo nie było takiej potrzeby, to raz, a dwa - nie było okazji – byłam teraz tak samo obojętna, jak on przed pięcioma minutami
-To może powiesz mi chociaż kto dzwonił i czym cię tak zdenerwował? – zapytał dając krok w moją stronę.
-To[…]
 
 

13 komentarzy:

  1. Super! **.*
    Pisz szybko kolejny <333
    Zapraszam do mnie :)
    http://loolopowiadaniao1d.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hahahahahha! oj witek, witek... od kiedy taka miła zrobiłaś?
      :p

      Usuń
  2. Suuuper czekam na kolejną część :*** <333
    Xoxo

    OdpowiedzUsuń
  3. Co to za Mateusz??!!!
    O Horanek już wie, że Mary pali!! xD
    Ej ale noo... ohhh... chce następny żeby ogarnąć sytuacje!!
    DAWAJ, DAWAJ, DAWAJ SZYBKOOO!!
    Wiesz co? Chyba za dobrze piszesz! Oddawaj talent, bo jestem zazdrosna!!
    Pozdrowionka i niedługo wiszę następny rozdział!! ;**

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mateusz to były chłopak Marysi. Jest o nim wzmianka w poprzednich chapterach :)
      Dziękuje Ci ale nie nazwałbym tego talentem :P

      Usuń
  4. Super! Dawaj nastopny!
    Zapraszam do mnie
    http://true-love-fanfiction.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. Genialny ! <3 /Ania

    OdpowiedzUsuń
  6. Cześć Olcia ♥
    Spóźniona, zawstydzona i okropnie niesłowna. Przepraszam, to ja. Wybaczysz mi?
    Jestem. Teraz. Tu. Dla Ciebie.
    Więc tak. Po pierwsze odpowiedź na pytanie. Słowo na temat, którego miałaś wątpliwości nie razi tak w oczy. Cała ta sytuacja jest ułożona w taki sposób, że wszystko do siebie pasuje, kryje się i wpasowuje.
    A co do samej treści. ALE ZROBIŁAŚ DRAMAT! Czytałam z ustami zaciśniętymi w wąską linię! Taka kłótnia... Ich wypowiedzi... To wszystko takie prawdziwe i niewymuszone. Nie sztuczne. Realne. W sensie... DOBRE!
    Ciekawa jestem co teraz dalej. Pojawia się Mateusz, jest niedobrze między naszą dwójką, dochodzi niczemu winny Harry... No pomieszanie z poplątaniem. Ale tak ma być. Trzymaj tak! :>
    Kocham, Klau ♥


    PS. INTERPUNKCJA, SPACJE!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Ci ♥ Jak mogłabym Ci nie wybaczyć? :)
      A co do Twojego "Postscriptum" to i tak nawaliłam tych przecinków! :D A co do spacji, to sprawdzałam to kilkakrotnie i nie widziałam błędu... No ale następnym razem postaram się bardziej :)

      Usuń
  7. Czekam i czekam i sie doczekac niemoge next'e. Jestem bardzo ciekawa jak zareaguje Niall jak sie dowie z kim gadala <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Następny będzie najprawdopodobniej w przyszłym tygodniu... Więcej info w nowym poście :)

      Usuń